Rajd starych samochodów
U jednych wywołują zazdrość, inni pukają się znacząco w czoło. Kto dziś jeździ samochodem 18 - 20 km na godzinę?
Latami ślęczą nad silnikiem, dyferencjałem, pukają, przymierzają, głaszczą pilnikiem. Aż w końcu mogą wyjechać z garażu. Wtedy nie ma przechodnia, który by się nie obejrzał. Błyszczące chromem lampy, zderzaki, ozdoby. Szlachetna w linia sylwetka, szyk i styl.
Po Alpach, hamując butami
(red. LESZEK ŚWIDER, Życie Warszawy, 14 lipca 1986 roku)
W Polsce jest wielu takich zapaleńców. Istnieją prywatne muzea (np. w Grodzisku) gdzie niektóre auta warte są znacznie więcej niż najnowsze Bentleye. Najbardziej znany jest chyba parking w Suchym Lesie koło Poznania, gdzie można zobaczyć kilkadziesiąt starych pojazdów. Wszystkie są na chodzie. Gdy zbliża się rajd, właściciele włączają silniki i wyruszają na trasę.
Skąd się bierze ta pasja i miłość do starego żelastwa? Tomasz Skrzelinski twierdzi, że ludzie ci są lekko zbzikowani. On sam kończył elektronikę na PW, ale od małego coś składał, aby jeździło. Później były rajdy, najchętniej weteranami. Szuka się ich po zapadłych dziurach, gdzie nie dotarli handlarze. Teraz już trudno na cos trafić. Później żmudne poszukiwanie części, kompletowanie, odtwarzanie. Rezultat możemy czasem zobaczyć na drodze.
Mamy w kraju kilka samochodowych perełek. Odbudowany Ford T z 1928 r., Tatrę 12 z 1928 r., Mercedesa-Benz Roadster z 1937 r. Kilka motocykli, którymi zachwycają się nawet zagraniczni fachowcy. Ale cóż warta byłaby miłość bez odrobiny zazdrości popartej rywalizacją.
Niedawno zakończył się Rajd Weteranów - organizowany przez Automobilklub Austrii z okazji 100-lecia pojawienia się pierwszego samochodu. Uczestniczył w nim właśnie Tomasz Skrzeliński.
- „Sokołem 600" z 1939 r. Do rajdu dopuszczono także motocykle.
- Na czym polega rywalizacja w takich zawodach?
- Chodzi o przejazd nie znanego odcinka z deklarowaną szybkością: 18, 28 lub 38 km/godz.
- Szybkości zawrotne...
- Nie trzeba jednak zapominać, że trasa wiodła przez Alpy. Wspinaliśmy się na Grossglockner, a więc na przestrzeni 30 km różnica wzniesień wynosiła czasem 2000 m. Uczestnicy rajdu nie narzekali. Nawet Ryszard Kuligowski, który startował na motorze „Podkowa" o mocy 3 KM z 98 ccm. To zresztą jedyny jeżdżący egzemplarz w Polsce. Wszyscy go podziwiali. Nie miał najmniejszych problemów z podjazdami na najwyższe góry. Jechał sobie wolno - jak mówią - pyr, pyr, pozdrawiając mijające go samochody. O wiele gorzej było ze zjazdami. Hamulce wytarły mu się już drugiego dnia. Wytracał prędkość hamując nogami. Dojechał do mety. Zajął wprawdzie odległą lokatę, ale organizatorzy docenili jego samozaparcie. Otrzymał główną nagrodę - puchar BMW. Szwajcarzy zaś obdarowali go nagrodą specjalną - pięknym dzwonem.
- Góry, strome podjazdy. Jak to weterani wytrzymywali?
- Proszę sobie wyobrazić, że ze 107 startujących samochodów, 98 dojechało do mety. Jeden został zdyskwalifikowany. W Rolls Roysie z 1910 roku zamontowano komputer, który z dokładnością do sekundy programował jazdę.
- Taki supernowoczesny weteran?
- Tak. Oczywiście załoga najadła się wstydu.
- A jak wypadła polska ekipa?
- Wygrał rajd Joop Rudiger (Austria) na BMW-319. Tuż za nim uplasował się Apolinary Bartnicki na Adlerze Primusie, Janusz Peszak (Mercedes 170V) był 8, a Marek Paul (Tarta-12) - 15. Nie powiodło się Janowi Pedzie, któremu w pięknym Lorraine Dietrich z 1913 roku rozsypał się dyferencjał. Nie wycofał się jednak z rajdu. Organizatorzy udostępnili mu warsztat i sam w ciągu dwóch dni zdołał naprawić uszkodzoną część. Dołączył do nas, ale stracone punkty nie pozwoliły mu na zajęcie dobrego miejsca, mimo znakomitej jazdy. Był ostatecznie 96. W obu naszych motocyklach nie było liczników. Nie mieliśmy więc szans na wysokie lokaty.
- Później w Wiedniu odbyła się wielka gala...
- Proszę sobie wyobrazić dziedziniec Schoenbrunu, na który dojechaliśmy spod Wiedeńskiej Opery. Kolumnę prowadził samochód - replika pierwszego pojazdu skonstruowanego przez pana Daimlera. Ponad 200 przepięknych samochodów, stare stroje, muzyka. W szacownym Wiedniu takie imprezy są jakby na miejscu.