Logo rajdu

     ACH! - WYSTARTOWAĆ W MILUZIE...

Folder muzeum       Leżące w Alzacji miasto Miluza (Mulhouse), wszystkim fanom historii światowej motoryzacji od kilkunastu lat kojarzy się z najwspanialszym w Europie (a może i na świecie) muzeum samochodowym.
      Nic dziwnego więc, że przy pierwszej nadarzającej się okazji należało go zwiedzić.

      Taka pierwsza wyprawa polskich automobilistów do Francji miała miejsce jesienią 1994 roku, a gdy 10 załóg wracających z 4-dniowego rajdu w Troyes (w Szampanii) po raz pierwszy zawitało do Narodowego Muzeum Automobili - wiedzieliśmy, że będziemy tu jeszcze wracać.
      Zbiór prawie 500 najwspanialszych pojazdów w tym unikalna kolekcja prawie 150 legendarnych BUGATTI powstała dzięki szaleńczej pasji Braci Schlumpf, którzy w latach 70-tych, nie bacząc na cenę i zdrowy rozsądek (płacili za kupowane okazy czekami in-blanco), a nawet wbrew obowiązującym we Francji przepisom finansowym - w tajemnicy przed mieszkańcami miasta i robotnikami swoich fabryk włókienniczych - zgromadzili taką kolekcję.
      Jednak każde szaleństwo ma swoja cenę - i ta wspaniała kolekcja nie dała w rezultacie satysfakcji swoim twórcom, gdyż zadłużenie fabryk i społeczne protesty spowodowały przejęcie zbiorów przez państwo.
      Ale zgromadzone pojazdy nie zostały zmarnowane lub sprzedane - i tak na przełomie lat 80-tych i 90-tych powstało Narodowe Muzeum Automobili zwane również Kolekcją Schlumpf.
      We wrześniu 1994 roku, nasza pierwsza zorganizowana wizyta automobilistów z Polski była dla dyrekcji Muzeum dużą niespodzianką. Grupa z Polski składała się bowiem z elity właścicieli najciekawszych pojazdów, którzy w poprzednich dniach znakomicie zaprezentowali się podczas międzynarodowego rajdu "48 Godzin Antycznych Automobili w Troyes". Na dodatek towarzyszyła nam ekipa polskiej telewizji, po raz pierwszy obszernie rejestrująca muzealne eksponaty i odczucia polskich kolekcjonerów.
      Do dziś pamiętam wrażenie, gdy tylko dla nas towarzyszący nam strażnicy odłączali alarmy i usuwali ochronne barierki - abyśmy mogli otwierać pokrywy silników, siadać za kierownicą, zaglądać pod auta i do woli nasycić się zabytkami.

      Nic dziwnego, że w 1996 roku, czasie kolejnej wyprawy do Szampanii - znów odwiedziliśmy Kolekcję Schlumpf, a na dodatek na kilka godzin wjechaliśmy z naszymi zabytkami na dziedziniec Muzeum, zwiedzając również zaplecze: warsztaty naprawcze i magazyny z pojazdami przygotowywanymi do ekspozycji.
Fragment największego na Kontynencie muzeum kolejnictwa       Ale wtedy już nieco spokojniej "odkryliśmy" bliźniacze muzeum kolejnictwa: zawierające najwspanialsze na Starym Kontynencie zbiory lokomotyw, wagonów i osprzętu, z tradycjami sięgającymi roku 1839 i 1841 (otwarcie pierwszej linii kolejowej z Miluzy do Thann i pierwszego połączenia międzynarodowego z Bazylei przez Miluzę do Strasburga). Zaczęliśmy zdawać sobie sprawą, że Miluza ma kilka wspaniałych muzeów. Potem poznamy jeszcze Muzeum Historyczne, Muzeum Malarstwa na Płóciennych Ścianach, Muzeum Elektryczności, Muzeum Tapet, Muzeum Tekstylne Alzackich Ubrań, Muzeum Sztuki, Muzeum Ceramiki.

      Kolejna zorganizowana wizyta w Muzeum Automobili miała miejsce jesienią 2000 roku. Zastaliśmy duże zmiany w wystroju muzeum i sposobie eksponowania grup pojazdów.
      Wtedy też dowiedzieliśmy się, że od trzech lat, wraz z władzami Miluzy - Muzeum jest współorganizatorem wielkich (a może nawet największych w Europie) międzynarodowych pokazów zabytkowych pojazdów, a kolejna wielka parada odbędzie się w lipcu 2001 roku. Nie startowali tu jeszcze Polacy - więc może jest okazja aby PO RAZ PIERWSZY WYSTARTOWAĆ W MILUZIE !!

      Dzięki uprzejmości i "lobby" Polonusów z Alzacji - zaproszenie zostało poparte zapewnieniem bezpłatnego zakwaterowania i pokrycia kosztów transportu przez władze miasta.
      Zaczęło się więc poszukiwanie najciekawszych pojazdów, które dostąpią zaszczytu prezentowania polskich zbiorów na tej imprezie, łączącej kilka wątków: obchody 100-lecia firmy Mercedes, zwiedzanie Kolekcji Schlumpf i przegląd europejskich muzeów, rajd po drogach Alzacji, nocne pokazy narodowych reprezentacji na Starym Mieście, defiladę pojazdów klubowych i wielką paradę 700 automobili na ulicach Miluzy.
      Klub Pojazdów Zabytkowych zaproponował Organizatorom kilkanaście samochodów, a zaakceptowanych zostało 12 aut:
Duch właściciela najstarszego auta w Polsce: MERCEDESA 10/20 Posen       - MERCEDES 10/20 "POSEN" z 1912 roku
      - MERCEDES-200 z 1933 roku
      - MERCEDES-200 ROADSTER z 1936 roku
      - MERCEDES-320 "PULLMAN" z 1938 roku
      - BMW-DIXI z 1928 roku
      - IHLE-DKW z 1934 roku
      - NSU-FIAT-1100 z 1939 roku
      - CITROEN-SM (wersja USA) z 1973 roku
      - PEUGEOT 201 z 1930 roku
CITROEN SM z silnikiem Maseratti z 1973 roku       - OPEL 2,0l CABRIO z 1935 roku
      - BMW 315/1 SPORT z 1934 roku
      - BMW 328 z 1938 roku

      Niestety, w ostatniej chwili Peugeot i Opel zrezygnowali z przyczyn losowych, a obydwa BMW nie dojechały z powodu kłopotów z transportem.
      W rezultacie - do Francji dotarło 8 zabytkowych pojazdów i 20 osób, ale i tak organizacja tego wyjazdu była dużym sukcesem logistycznym Klubu, któremu jeszcze znaczną pomoc sponsorską udzieliła Rafineria Trzebinia oraz dealer IVECO - AS MOTORS, udostępniając holownik.
      Po długiej podróży (około 1500 km) dojechaliśmy do Miluzy wieczorem w czwartek, 19 lipca.
      Następnego dnia przed południem mogliśmy wybierać: zwiedzanie miasta i Muzeum Kolejnictwa, albo rajd po górzystej Alzacji.
      Jedynie MERCEDES-Roadster pojechał w góry (dojechał do Szwajcarii), a większość wybrała spokojne zwiedzanie.
      Po południu - obowiązkowa wizyta w Kolekcji Schlumpf, gdzie do konkursu swoje reprezentacyjne pojazdy wstawiło 10 najznakomitszych muzeów z Europy:
      - Auto Technik Museum - Sinsheim
      - Mercedes Benz Museum - Stuttgart
      - Musee de l'Aventure Peugeot - Sochaux
      - Musee Auto-Moto-Velo - Chatelleraut
      - Musee de l'Automobiliste - Mougins
      - Musee National de l'Automobile, Collection Schlumpf - Mulhouse
      - Musee Internationale de l'Automobile - Geneve
      - Musee eu Circut de Spa-Francorchamps - Stavelot
      - Museo dell'Automobile Juigi Bonfanti - Vicenza
      - Musee Technique de Varsovie

ALFA ROMEO typ 1750 GS z 1930 r. z muzeum w Moguncji MERCEDES 720 SSK z 1930 roku z muzeum w Miluzie
HISPANO-SUIZA prezentowana przez Muzeum w Genewie Eksponat z muzeum przy torze wyścigowym w Spa

Najlepsze pojazdy z 10 europejskich muzeów       Eksponując od 10 lat swoją IHLE-DKW w Filii Muzeum Techniki w Warszawie (Zakłady Norblina przy ul. Żelaznej) - dostąpiłem zaszczytu reprezentowania polskiego muzeum w tak znakomitym międzynarodowym towarzystwie.
      Podczas gdy pozostali uczestnicy rajdu zwiedzali ekspozycje muzealne, specjalna międzynarodowa komisja oceniała kilkanaście najznakomitszych pojazdów wystawionych do konkursu w oddzielonej hali.
      Moje IHLE-DKW nie miało żadnych szans na sukces, gdyż np. Muzeum Mercedesa wystawiło pierwszego Simplexa 40 PS z 1902 roku, Muzeum Sinsheim - luksusowego Dussenberga-Corda typ 812 z kompresorem z 1937 roku, a Włosi - Issotę-Fraschini typ 8b Landauet z 1931 roku, którą zresztą w 5 osób polerowali do ostatniej chwili przed nadejściem Wysokiej Komisji. Miałem jednak trochę satysfakcji, gdy międzynarodowi spece od starej motoryzacji nie za dobrze wiedzieli co to jest IHLE.
ISSOTA-FRASCHINI typ 8B Landauet z 1931 roku polerowana przed nadejściem międzynarodowej komisji       Dopiero ekspert z Niemiec przypomniał, że jest to zachowany prototyp sportowego samochodu z początku lat 30-tych z silnikiem i podwoziem DKW, a linia karoserii została potem przejęta przez pierwsze sportowe modele BMW.
      Nagrody w konkursie nie dostałem (wygrał Cord z Sinsheim), ale moje autko doceniły miejscowe media, zamieszczając moje zdjęcie na pierwszej stronie gazet.
      Wieczorem, dla licznej publiczności zgromadzonej w Parku Salvador odbył się pokaz (międzynarodowy salon) tych muzealnych pojazdów i wszystkich Mecedesów - z okazji 100-lecia Firmy. W świetle reflektorów, prowadzeni kamerami TV, pojazdy podjeżdżały do miejsca prezentacji, a szczegóły można było oglądać na monitorach zawieszonych na... drzewach. Dzięki naszym 4 Mercedesom - dużo było słychać ciepłych słów o Polsce.
MERCEDES SIMPLEX 40 PS z 1902 roku i autor Nocny pokaz naszego Mercedesa z 1912 roku Nocny pokaz w parku Salvador - z polską flagą jedzie Mercedes 200 Roadster z 1936 roku

Ekipa prezentująca zbiory Muzeum Techniki z Warszawy       Następnego dnia (w sobotę, 21 lipca) od rana w Parku Salvador prezentowały się muzea z wybranymi eksponatami. Ekipa z warszawskiego Muzeum Techniki została wzmocniona naszymi Mercedesami - i stanowiliśmy chyba najciekawszą ekspozycję na tym pokazie. Świadczyły o tym liczne odwiedziny międzynarodowych speców od automobili: dziennikarzy i przedstawicieli FIVA - Międzynarodowej Federacji Pojazdów Zabytkowych. Każdy z naszych pojazdów został zaproszony do profesjonalnej sesji zdjęciowej, a nasz tłumacz - mieszkający w Paryżu potomek pierwszych polskich automobilistów Tadeusz hr. Raczyński, ciągle udzielał wywiadów, w tym przez pół godziny dla francuskiej TV-3.
      Jednocześnie dla pozostałych kilkuset pojazdów (z polskiej ekipy były to: BMW-DIXI, NSU-FIAT i CITROEN-SM) - na Starym Mieście zorganizowany został pokaz: na rampę wyłożoną czerwonym dywanem kolejno wjeżdżały automobile, prezentując się Publiczności, a pod wieczór dojechały tu jeszcze pojazdy z Parku Salvador.
Miejsce prezentacji aut z Muzeum Techniki w Warszawie Hołd składany naszemu Mercedesowi przez speców i dziennikarzy IHLE-DKW w trakcie sesji zdjęciowej
      Teraz nastąpiła wspólna nocna gala ("noc z automobilami"): grupy aut i reprezentacje narodowe ustawiały się na placykach i ciasnych uliczkach Starówki, oświetlane specjalną iluminacją. Obok zajmowały miejsce zespoły muzyczne.
      Taka gala trwała do północy, a spacerując po Miluzie miało się wtedy wrażenie iż czas cofnął się tu o kilkadziesiąt lat: za każdym rogiem stały inne piękne auta i słychać było inny rodzaj muzyki.
      Na dodatek, ekipy w poszczególnych automobilach ubrane były w stroje z epoki. W polskiej grupie prezentowaliśmy m.in. samochody 4-cylindrowe, gdyż 4-osobowe załogi zasiadały w autach ubrane w staroświeckie cylindry.
BMW-DIXI w czasie dojazdu na pokaz w centrum Miluzy NSU-FIAT 110 na tle ratusza w Miluzie Kilkanaście zespołów muzycznych grało na ulicach Miluzy przy grupach starych aut
Załoga 4-cylindrowa z szoferem i paniami w głębi 4-cylindrowe BMW-DIXI Załoga 4-cylindrowa

Przygotowania do Wielkiej Parady Kilkadziesiąt RENAULT ALPINE       Kolejnego dnia rajdu - w niedzielę, odbyła się "Wielka Parada".
      Na błonia wokół uniwersyteckiej hali sportowej przyjechało 700 zabytkowych aut. Ustawiały się grupami (po kilkadziesiąt). Była grupa zawodników ze Szwajcarii (mieli do Miluzy około 20 km dojazdu), oddzielnie parkowały samochody brytyjskie, włoskie, amerykańskie i niemieckie. Najwięcej było aut francuskich - i te parkowały markami: samych CITROENÓW-BL stało koło siebie blisko 60. Oddzielną grupę stanowiły sportowe RENAULT-ALPINE: kilkanaście niebieskich i kilka żółtych. Odrębne grupy to pojazdy wojskowe, strażackie i autobusy. Stare ciężarówki załadowane były sprzętem nagłaśniającym - który został następnie wykorzystany przez poznane wczoraj zespoły muzyczne.
Auta amerykańskie z lat 20-tych i 30-tych Grupę 100 aut niemieckich prowadziły dwa samochody z Polski 60 Citroenów BL wyjeżdża na trasę
Pojazdy wojskowe Grupa pojazdów strażackich Takie stare autobusy CHAUSSON jeździły po ulicach Warszawy w latach 50-tych
      W drugiej połowie dnia poszczególne grupy pojazdów zostały bowiem wypuszczane na wyłączone z ruchu ulice Miluzy; rozpoczynał się Wielki Finał. Ciężarówki z muzykantami poprzedzały każdą grupę, które jednak po kilku okrążeniach wracały na miejsce parkowania.
      Po defiladzie wszystkich grup - Organizator zezwolił wyjechać z parku maszyn wszystkim 700 pojazdom. I wtedy przeżyłem niespotykane dotąd zdarzenie: zarezerwowane dla automobili ulice miasta "zakorkowały się" zabytkami. Wielka Parada okazała się być chwilami za wielka dla tego miasta. Wszystkie pojazdy pomieszały się tak, jak mieszają się sportowcy kończący Igrzyska Olimpijskie. Z trudem wracaliśmy na swoje miejsca.
      Na zakończenie - każda załoga otrzymała pamiątkową statuetkę. Nie było żadnych wyróżnień tego dnia, tylko dowód udziału w tej chyba największej imprezie w Europie.
Daniel Miłoszewski na MERCEDESIE-200 z 1933 roku jedzie po dodatkowe przygody       Po wspólnym obiedzie dla (bagatela) 1500 osób - można było jechać do domów.
      Nie wszyscy mieli jednak dość wrażeń: z polskiej kolumny jadącej do bazy, na chwilę "odskoczył" Daniel Miłoszewski na MERCEDESIE z 1933 roku. Do hotelu wrócił, ale po trzech godzinach, a na dodatek taksówką. Okazało się, że Daniel zapragnął dziś jeszcze odwiedzić Szwajcarię, ale niezawodny dotąd automobil mu się zbuntował i niegroźnie rozpiął sobie tryby rozrządu. Tak więc pakowanie MERCEDESA na lawetę odbyło się z dodatkowymi przygodami i w innym kraju.
Zespoły muzyczne na ciężarówkach prowadziły kolejne grupy pojazdów Zabytkowy korek drogowy na ulicach Miluzy Unikalny PEUGEOT - maskotka największej imprezy automobilowej w Europie

      Pożegnanie z Organizatorami i Władzami Miasta było bardzo serdeczne, a widząc jakie pojazdy przyjechały z Polski, usłyszeliśmy propozycje by za rok pokazać międzynarodowej społeczności na rajdzie w Miluzie polską motoryzacyjną myśl techniczną, zupełnie tu nieznaną.
      Klub Pojazdów Zabytkowych poszukuje więc najlepiej zachowane lub odrestaurowane polskie samochody jak: przedwojenny FIAT-508, WARSZAWA M-20, pierwsza SYRENA, MIKRUS, MEDUZA, SMYK. Po rozmowach z DAEWOO-FSO jest szansa pokazać prototypowego WARSA lub OGARA, a na pewno pojedzie BESKID, który o dziesięć lat wyprzedził jednobryłowe linie RENAULT-TWINGO czy MERCEDESA klasy "A".
      Obecność i udział w takiej imprezie jest bowiem znaczącą międzynarodową nobilitacją dla polskich kolekcjonerów i dla polskiej motoryzacji.

W dniu 30 grudnia 2001 wspomnienia spisał:

Tomasz Skrzeliński