Zwiastun rajdu

     Miluza po raz trzeci

      Spotkania zabytkowych automobili w alzackiej Miluzie (Mulhouse) stają się w Europie imprezą nobilitującą wszystkich uczestników: zarówno indywidualnych właścicieli jak i renomowane muzea samochodowe. Nic więc dziwnego, że przy trzeciej wizycie w Miluzie, ekipa z Polski postawiła sobie za cel pokazanie największej ilości najciekawszych pojazdów w historii zagranicznych wypraw polskich kolekcjonerów.

      Honorowego patronatu ponownie udzielił Klubowi Pojazdów Zabytkowych V-ce Premier i Minister Infrastruktury - Marek Pol, a Maciej Klimczak - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury (pełniący funkcję Generalnego Konserwatora Zabytków) wraz z Dyrektorem Departamentu Ochrony Zabytków - Jackiem Rulewiczem, przesłali do Klubu pisma z gratulacjami za zorganizowanie wyjazdu i życzeniami szczęśliwego i satysfakcjonującego powrotu z imprezy.
      Natomiast cała praca organizacyjna spadła na piszącego te wspomnienia Komandora Ekipy - i był to kolejny wysiłek dla całego środowiska polskich kolekcjonerów zabytkowych pojazdów.
      Pierwszą trudnością było wyselekcjonowanie zabytkowych pojazdów, gdyż coraz trudniej jest znaleźć w Polsce bardzo stare i ciekawe wehikuły, które jeszcze we Francji nie były prezentowane, a będą odpowiadać koncepcji Francuskich Organizatorów, natomiast ich właściciele będą mieli czas, chęć, a także sposób na przetransportowanie pojazdów (a więc własny holownik, lawetę, prawo jazdy kategorii "E") na dystansie prawie 1500 km przez cztery kraje: Polskę, Czechy, Niemcy i Francję.
      I tak po pierwszej propozycji odpadły zgłoszone: OPEL z 1935 roku, NSU-FIAT z 1939 roku, MESSERSCHMITT z 1955 roku i motocykl DOLLAR z 1930 roku.
      Kilku właścicieli nie mogło pojechać do Francji, mimo iż wyjazd miał być w pełni refundowany przez polskich i francuskich sponsorów, a kilku zrezygnowało w ostatniej chwili (McLaughlin z 1920 roku, OPEL-Adam z 1923 roku, Buick z 1925 roku, BMW-303 z 1933 roku, ADLER-10 z 1939 roku) - zmuszając Komandora do awaryjnego szukania zastępczych pojazdów lub do mętnego tłumaczenia się we Francji z pustych miejsc na pokazach.
      W rezultacie dojechaliśmy do Mulhouse w 38 osób z 14 zabytkowymi pojazdami (oraz holownikami, lawetami i dwoma wynajętymi zestawami) - więc i tak była to największa zagraniczna wyprawa polskich kolekcjonerów - mimo iż nie udało się pokazać w tym roku obiecanych luksusowych limuzyn komunistycznych dostojników.

      Ostatecznie przygotowaliśmy do prezentacji następujące pojazdy:
- trzy auta czeskie:
Ireneusz Tomyślak dopieszcza AERO-30 z 1935 roku, obok: DYNA-VERITAS z 1951 roku AERO-30 z 1935 roku Ireneusza Tomyślaka z Poznania. Ten sportowy i przepięknie odrestaurowany pojazd zdobył za poprzedni sezon PZM-otowski tytuł "Automobilu Roku" i w czerwcu reprezentował Polskę w Szwecji. Również na zeszłorocznym rajdzie w Szampanii startował w Konkursie Elegancji jako jedyny nasz reprezentant.

SKODA POPULAR z 1936 roku w czasie kosmetyki przedrajdowej SKODA-POPULAR z 1936 roku Mieczysława Pieprzyka ze śląskich Goczałkowic. Mietek jeździ z nią od dawna na rajdy, a holuje... przepięknie odrestaurowaną Warszawą-223K.

JAWA MINOR z 1937 roku na dziedzińcu Narodowego Muzeum Automobili w Mulhouse JAWA-MINOR z 1937 roku, którą po raz pierwszy zobaczyłem w tym roku na rajdzie-memoriale Jana Rippera w Zakopanem. Właściciel: Stanisław Gierat z Krakowa ma ją od niedawna, a specjalnie na podróż do Francji zakupił lawetę i ukończył kurs na kategorię "E" prawa jazdy.

- osiem aut niemieckich:
HANOMAG KOMMISSBROT z 1924 roku w hali Narodowego Muzeum Automobili w Miluzie HANOMAG-KOMMISSBROT z 1924 roku. To pojazd ze szczególną historią: właściciel Jan Peda z Gostynia miał go od kilkunastu lat, ale nie mógł się zdecydować na rozpoczęcie odbudowy. Wreszcie zaświtał mu pomysł, by specjalnie na ten międzynarodowy festiwal automobilowy odbudować autko w wersji wyścigowej - czyli z ultra-lekką karoserią wykonaną z wikliny. Takie pojazdy były w kilku egzemplarzach zbudowane do wyścigów w klasie VOITURETTE - czyli samochodzików z 1-cylindrowym silnikiem. Po odszukaniu oryginalnej dokumentacji - powstał drewniany szkielet nadwozia, na który po mistrzowsku zostało uplecione pokrycie z wikliny. Całość robi fantastyczne wrażenie, tym bardziej że kierujący autem Maciej Peda potrafi wykorzystać walory sportowe tego samochodziku, a szczególnie narobić rajdowego hałasu "wolnym" wydechem.

ADLER PRIMUS z 1932 roku na pokazach w Parku Salvador ADLER-PRIMUS z 1932 roku Tomasza Szczęsnego z Warszawy. Auto pamięta jeszcze poprzedniego właściciela, - ale jest bardzo starannie udoskonalane przez Tomka. Zostało wytypowane do udziału w oficjalnej prezentacji dwóch najciekawszych pojazdów z Polski i zdobyło Puchar Publiczności.

HANSA LLOYD z 1934 roku na deszczowej Wielkiej Paradzie HANSA-LLOYD z 1934 roku Zbyszka Płócieniczaka z Przeźmierowa koło Poznania. Luksusowy kabriolet karosowany zaledwie w kilkunastu egzemplarzach.

Furgon HANSA z 1935 roku woził beczkę piwa lub jeszcze kilkunastu polskich automobilistów Furgon HANSA z 1935 roku Wiesława Kuczmy z Legnicy - "dobrany" do polskiej ekipy w ostatnim momencie, po rezygnacji jednego z automobili. Jechał nieco poza konkursem, wioząc "na pace" beczkę piwa, a czasami kilkunastu uczestników rajdu.

OPEL P-4 z 1936 roku gotowy do transportu z Piaseczna do Miluzy OPEL-P4 z 1936 roku Piotra Ficenesa z Warszawy, a właściwie z Londynu, gdzie Piotr mieszka na stałe. Pojazd niedawno odrestaurowany przez Daniela Miłoszewskiego z Wesołej.

BMW-326 z 1937 roku na dziedzińcu Narodowego Muzeum Automobili w Miluzie BMW-326 z 1937 roku Andrzeja Roszkiewicza z Przeźmierowa koło Poznania. Samochód w doskonałej kondycji - należący do niemieckich klubów BMW.

MERCEDES 170S z 1950 roku z załogą w barwach głównego sponora: PKN ORLEN MERCEDES-170S z 1950 roku Bogumiła Jasicy z Limanowej. Samochód dostojny - a w Miluzie dołączył do najlepszych okazów Mercedesów na świecie.

DYNA VERITAS z 1951 roku na dzień przed startem z Gostynia do Miluzy DYNA-VERITAS z 1951 roku, kolejne auto z muzeum Jana i Macieja Pedy w Gostyniu. Pojazd unikatowy, bo wyprodukowany zaledwie w ilości 176 sztuk, z których obecnie na świecie istnieje może kilka.

- trzy niemieckie motocykle:
ARDIE-500 z 1928 roku z silnikiem JAP i karbidowym oświetleniem ARDIE-500 z 1928 roku Marcina Łęskiego z Częstochowy. Ten motocykl z silnikiem JAP Marcin odbudowywał 12 lat, ale zrobił to perfekcyjnie, o czym może świadczyć działające oświetlenie karbidowe.

DKW SB-350 z 1934 roku DKW-SB-350 z 1934 roku niżej podpisanego Tomasz Skrzelińskiego z Warszawy. Ten motocykl wraz z Przyjaciółmi kupiłem w 1967 roku, służył do podróżowania w czasie studenckich wakacji, potem został nieco zapomniany - aż po 37 latach doczekał się remontu i zaszczytu reprezentowania najstarszych pojazdów zachowanych w Polsce.

BMW R-35 z 1938 roku BMW R-35 z 1938 roku należący do Tadeusza hr. Raczyńskiego, obecnie mieszkającego w Normandii. Pojazd jest jednak zarejestrowany w Polsce, a Tadeusz wielokrotnie bierze udział w imprezach jako Reprezentant Polski, na dodatek służąc pomocą w automobilowych kontaktach polsko-francuskich.

      Do sukcesu polskich automobilistów na arenie międzynarodowej potrzebowaliśmy jeszcze jednej rzeczy - a właściwie zgodnie z powiedzeniem Napoleona trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Na pokrycie kosztów przejazdu, zakwaterowania, ubezpieczenia i udziału w kilkudniowej zagranicznej imprezie. Bowiem zasadą w Klubie Pojazdów Zabytkowych jest taka praca organizatora wyjazdu, by uczestnicy nie płacili nic lub bardzo niewiele.
Polscy zawodnicy w strojach głównego sponora PKN ORLEN, w głębi BUGATTI ROYALE, którego nie wykupił król Hiszpanii       Tu nam dopisało szczęście - bo jako Główny Sponsor Reprezentacji Polski wystąpił PKN-ORLEN, dokumentując, że jest Mecenasem zarówno polskiej motoryzacji jak i kultury. Większość bowiem startujących pojazdów jest oficjalnie wpisana do Ewidencji Zabytków w Polsce, a na arenie międzynarodowej nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego sponsora jak największą firmę petrochemiczną po wschodniej stronie Europy.

      Tradycyjnie, preludium do wyprawy stanowiły przepychanki ze służbami Konserwatora Zabytków. Mimo iż wszyscy uczestnicy otrzymali identycznej treści klubowe pisma o ich udziale w europejskiej imprezie z indywidualną wyceną pojazdu dokonaną przez certyfikowanego rzeczoznawcę z uprawnieniami Ministra Infrastruktury - niektórzy Wojewódzcy Konserwatorzy, dowiedziawszy się, że na Ich terenie znajduje się taki zabytek - wyrazili zgodę na wielokrotne i wieloletnie podróże zagraniczne zabytkowego pojazdu, zaś niektórzy dali zgodę na jednorazowy wyjazd zagraniczny i to tylko w terminie kilkunastu dni. Konserwator ze Śląska nie chciał wcale wydać pozwolenia na wyjazd - mimo iż archaiczne przepisy o ochronie zabytków i czasowym ich wywozie jeszcze z lat 1962-1970 dopuszczają 10-letnią zgodę.
      Będzie to przedmiotem interwencji Klubu w Departamencie Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury - gdyż samowola Wysokich Urzędników w sprawie swobodnego dysponowania własnym, często z trudem zrekonstruowanym zabytkowym pojazdem stanowi niezrozumiałą dla kolekcjonerów barierę przy międzynarodowych kontaktach. Upór Urzędników jest tym bardziej bez sensu, że po otwarciu zachodnich granic po wstąpieniu Polski do UE ten problem sam zniknie.
      Wreszcie po kilku interwencyjnych telefonach i powołaniu się na honorowe patronaty - wszyscy uzyskali niezbędne zgody Konserwatorów do ustnej odprawy granicznej.

Ekipa Teleexpresu robi zwiastun naszego wyjazdu do Miluzy       Właściwa podróż do Francji rozpoczęła się w środę 23 lipca, choć dowożenie pojazdów na miejsca zgrupowań odbywało się jeszcze kilka dni wcześniej, niektórych z nas odwiedziła jeszcze ekipa Teleexpresu, by wyemitować miły zwiastun o naszej wyprawie, a ja mówiłem też o naszej wyprawie na ogólnopolskim Programie I Polskiego Radia (Radio Kierowców). Każdy zabytkowy pojazd wieziony był na lawecie, a dystans około 1500 km pokonywał własnym tempem. Ponieważ startowaliśmy z różnych rejonów Polski, odprawy celne odbywały się też na kilku przejściach granicznych. Tu również zdumiewa brak znajomości jednolitych procedur u Polskich Służb Celnych. Spotykaliśmy się zarówno z całkowitym brakiem zainteresowania naszymi zabytkami (czy też raczej z brakiem Celnika na granicy), poprzez zdumienie, że okazujemy gotowe zezwolenia Konserwatora Zabytków i instrukcje Głównego Urzędu Ceł jak należy przeprowadzić ustną odprawę celną, aż do próby cofnięcia pojazdów do Polski i brak jakiejkolwiek chęci telefonicznej rozmowy w celu wyjaśnienia błędnych pomysłów lokalnych celników.

      Do alzackiego miasta Mulhouse (Miluza) zaczęliśmy zjeżdżać od południa w czwartek 24 lipca. Francuzi zakwaterowali nas w młodzieżowym hotelu, zapewniając jednocześnie całodobowy dozór naszych pojazdów przez ochroniarzy. Wieczorem byliśmy już wszyscy i na odprawie każda polska załoga otrzymała tablice rajdowe, upominki od Sponsora i plan rajdu.

      W piątek 25 lipca dwa pojazdy z Polski miały się zmierzyć z konkurentami w Międzynarodowym Konkursie Muzeów. Kawalkadą pojazdów z Polski odprowadziliśmy więc naszych faworytów (Hanomaga z 1924 roku i Adlera z 1932 roku) do Narodowego Muzeum Automobili - Kolekcji Schlumpf, gdzie w specjalnej hali ustawiono po 2 reprezentantów z 10 europejskich muzeów.
      Pozostałe pojazdy z Polski ustawiliśmy na dziedzińcu Muzeum - tworząc mała wystawę naszych eksponatów. Natomiast zawodnicy, w większości ubrani w stroje PKN-ORLEN, udali się do wnętrza by zwiedzić największe na świecie muzeum motoryzacyjne.

Polska reprezentacja w strojach PKN ORLEN przy wejściu do Narodowego Muzeum Automobili w Miluzie Najsławniejsze BUGATTI ROYALE, warte dziś prawie 20 mln dolarów, pod czujnym okiem zawodnika z Polski Zwycięskie wyścigówki ze świata z wielu sezonów - stoją na starcie w hali sportowej Muzeum Automobili
      Ja miałem już kolejną okazję odwiedzać najsłynniejszą ekspozycję automobili, ale dla wkraczających tu pierwszy raz zawsze jest to szok, gdy można obcować z legendami światowej motoryzacji od pierwszych chwil jej istnienia, a szczególnie z najwspanialszą kolekcją ok. 160 szt. Bugatti.
      Gdy więc elita polskich jeźdźców automobilowych zwiedzała gościnne muzeum - międzynarodowa komisja najlepszych ekspertów FIVA z Niemiec, Włoch, Szwajcarii i Francji oceniała reprezentacyjne pojazdy wystawione przez następujące placówki:
- Fabryczne Muzeum Peugeota z Sochaux (Francja):
PEUGEOT 202 z 1948 roku PEUGEOT 302 Darl'mat z 1937 roku PEUGEOT-202 z 1948 roku z karoserią przygotowaną na rynek kanadyjski oraz sportowy PEUGEOT-302 "Darl'mat" z 1937 roku

- Muzeum Luigi Bonfanti z Vicenzy (Italia):
CISITALIA 202 Cabrio z 1948 roku MERCEDES 300SL Roadster z 1958 roku CISITALIA 202 Cabrio z 1948 roku oraz sportowy MERCEDES 300SL Roadster z 1958 roku

- Narodowe Muzeum Automobili z Genewy (Szwajcaria):
AMILCAR CC Torpedo Sport z 1922 roku AC ACECA BRISTOL Coupe-Sport z 1958 roku AMILCAR CC Torpedo-Sport z 1922 roku oraz AC ACECA BRISTOL Coupe-Sport z 1958 roku

- Auto&Technik Muzeum z Sinsheim (Niemcy):
MERCEDES 28/95 z 1922 roku MERCEDES-BENZ 540K B-Cabrio z 1938 roku MERCEDES 28/95 z 1922 roku i MERCEDES-BENZ 540K B-Cabrio z 1939 roku

- Narodowe Muzeum Automobili z Miluzy (Francja):
ROLLS-ROYCE Silver Ghost z 1924 roku MERCEDES 720 SSK z 1928 roku ROLLS-ROYCE Silver-Ghost z 1924 roku i MERCEDES 720 SSK z 1928 roku

- Muzeum Pojazdów Sportowych w Spa (Belgia):
PORSCHE 356 Carrera z 1969 roku LOTUS PORSCHE-356 Carrera z 1969 roku i poza konkursem wyścigowy LOTUS z lat 70-tych

- Fabryczne Muzeum Mercedesa w Stuttgarcie (Niemcy):
MERCEDES-BENZ 600 Pullman-Limuzyna z 1980 roku MERCEDES-BENZ 220S Kabriolet A/C z 1958 roku MERCEDES-BENZ-600 Pullman-Limuzyna z 1980 roku i MERCEDES-BENZ-220S Kabriolet A/C z 1958 roku

- Fabryczne Muzeum Lamborghini w Bolonii (Italia):
LAMBORGHINI 350GT z 1964 roku LAMBORGHINI MIURA S z 1970 roku LAMBORGHINI 350 GT z 1964 roku i LAMBORGHINI MIURA S z 1970 roku

- Narodowe Muzeum Motoryzacji w Beaulieu (Wielka Brytania):
BENTLEY 4,5 l SUPERCHARGED z 1930 roku BENTLEY 4,5L SUPERCHARGED z 1930 roku

- Muzeum Jana Pedy z Gostynia (Polska):
HANOMAG KOMMISSBROT z 1924 roku ADLER PRIMUS z 1932 roku HANOMAG-KOMMISSBROT z 1924 roku i ADLER-PRIMUS z 1932 roku

      Zwiedzanie Narodowego Muzeum Automobili oraz prace Wysokiej Komisji trwały do popołudnia, przy czym przedstawiciele poszczególnych muzeów zostali jeszcze zaproszeni na uroczysty obiad, po którym odbyło się międzynarodowe sympozjum dotyczące poprawienia frekwencji w muzeach automobilowych na świecie. Polskę reprezentował Maciej Peda i Tadeusz hr. Raczyński.
Spotkanie szefa francuskiej federacji pojazdów zabytkowych i V-ce Prezydenta FIVA - CLAUDE DELAGNEAU z Tadeuszem hr. Raczyńskim i Tomaszem Skrzelińskim Współwłaściciel muzeum motoryzacji Maciej Peda z Gostynia na międzynarodowym sympozjum
      Natomiast podstawowy skład Reprezentacji Polski pojechał do kolejnego wspaniałego muzeum w Miluzie: Muzeum Kolejnictwa. I znów dla większości z nas był to pierwszy pobyt w tym największym muzeum w Europie. Już porządnie zmęczeni oglądaliśmy wspaniałe lokomotywy począwszy od tych z pierwszej połowy XIX wieku, aż do osiągnięć techniki francuskiej, których ukoronowaniem były prezydenckie wagony motorowe ("lux-torpedy") napędzane czterema silnikami z Bugatti-Royale z pierwszej połowy lat 30-tych XX wieku, czy wagony jeżdżące po szynach, ale na gumowych oponach firmy Michelin.
Lokomotywa z 1846 roku Prezydencki wagon motorowy z 1935 roku, napedzany przez cztery 8-cylindrowe silniki BUGATTI ROYALE o łącznej mocy 800 KM Luksusowe wagony na gumowych kołach
      Wieczorem czekała nas kolejna atrakcja: pokaz konkursowych samochodów w przepięknej scenerii ratusza, katedry i centrum Starówki: Placu de la Reunion. Kierowcy automobili musieli najpierw pieszo przejść po zielonym dywanie by poznać tajniki pokazu, a następnie w świetle reflektorów dostojnie wjechać na podium. Tam odbywała się prezentacja pojazdu i załogi, a wielotysięczny tłum mógł na piśmie głosować na najpiękniejszy pojazd w kategoriach: Classic i Sport. Wszelkie szczegóły pojazdu były pokazywane na dwóch ogromnych telebimach. Pokaz 20 wybranych pojazdów trwał półtorej godziny, po czym nastąpiło ogłoszenie wyników. Międzynarodowe Jury przyznało nagrodę w kategorii Classic dla Mercedesa 540K z niemieckiego muzeum w Sinsheim, a kategorii samochodów sportowych - Mercedesowi 720-SSK z muzeum w Miluzie.
Sportowy PEUGEOT na prezentacji ADLER PRIMUS na podium odbiera Nagrodę Publiczności Prezentacja HANOMAGA, obok kamerzysta obsługujący telebimy
      Natomiast największe uznanie Publiczności w kategorii samochodów klasycznych zdobył ADLER-PRIMUS z Polski!!!, a w kategorii aut sportowych - Lamborghini-Miura z Bolonii.
      Największe jednak brawa i najdłuższy pokaz odnotował wiklinowy HANOMAG, którego fotografie ukazały się następnego dnia na pierwszych stronach gazet.

      Kolejny dzień, sobota 26 lipca - to pokaz dorobku 10 europejskich muzeów w parkowej scenerii, pod namiotami. My pokazaliśmy tam HANOMAGA, ADLERA i VERITASA z prywatnego muzeum Jana Pedy w Gostyniu Wielkopolskim. Spotkanie muzeów dało okazję do wymiany upominków i wzajemnych zaproszeń, a było dostępne dla publiczności do godziny 18.
      Tego dnia kilkadziesiąt klubów markowych i narodowych przez wiele godzin prezentowało swoje pojazdy na zielonym podeście w centrum miasta. Klub Pojazdów Zabytkowych z Polski miał swój występ około godziny 16, a jeszcze dodatkowo nagranie dla I Programu Telewizji Francuskiej. Zaprezentowaliśmy więc pozostałe nasze pojazdy z wyjątkiem motocykla ARDIE - któremu właśnie w tym czasie zapchał się gaźnik i nie dojechał na stary rynek.
      Wieczorem tego dnia odbyła się jeszcze jedna automobilowa impreza: "Noc z automobilami".

Międzynarodowy Salon Muzeów z doskonałą oprawą dyplomatyczną Stoisko muzeum Jana Pedy na Międzynarodowym Salonie Muzeów Propagandowa HANSA z czasów ZMP
Autor jako komisarz d/s propagandy z pomocnikiem Uliczka pełna MORGANÓW Wyścigowy AUTO-UNION Grand Prix typ A z 1934 roku
      W wąskich uliczkach zabytkowej starówki w Miluzie zaparkowały grupy samochodów, a przy nich kilkanaście zespołów muzycznych. Niestety - nagły rzęsisty deszcz popsuł zabawę, bo niektórym orkiestrom zamokły instrumenty i elektryczne wzmacniacze. Nie udało się więc i nam w pełni zaprezentować przywiezionych z Polski złotych przebojów socjalizmu i wszystkich elementów "wiatru ze Wschodu". Pokazaliśmy tylko fragmenty dekoracji ciężarówek stosowanych w czasach ZMP i osobisty wdzięk komisarza d/s propagandy z lat 50-tych. Natomiast wszystkich starych i najpiękniejszych pojazdów było tyle, że do północy można je było podziwiać, zapominając o rzeczywistym świecie.
      Myślą przewodnią tegorocznej imprezy była motoryzacja niemiecka, ale ozdobą tego pokazu był wyścigowy samochód AUTO-UNION Grand Prix typ A z 1934 roku. Pojazd doskonale odrestaurowany, a jednocześnie wzbudzający szacunek ze względu na parametry techniczne: 16 cylindrów, 295 KM przy 4500 obr/min z pojemności 4360 ccm. W latach 1934-1939 te konstrukcje AUTO-UNION wyznaczały rozwój światowego sportu motorowego.

      Ostatnim dniem europejskiego festiwalu automobilowego była niedziela i całodniowa Wielka Parada. Ale też tego dnia bez przerwy padał deszcz - więc impreza dużo straciła. Wprawdzie na swoje miejsca parkingowe przyjechało około 700 pojazdów, ale chyba ze sto nie dojechało lub nie zjechało z lawet. Również nie było w tym roku szczelnie wypełnionych trybun i szpaleru widzów na pokazowej trasie przejazdu. Sądzę, że oglądało nas jedynie 40.000 osób.

Gala banderowa na Wielkiej Paradzie FACEL-VEGA Zabytki w deszczu
      Wyjazdy na trasę odbywały się grupami, a każdy pojazd miał numer startowy z kodem, według którego komentatorzy przedstawiali pojazd w miarę jego przemieszania się na trasie. Jednak deszcz był tak dokuczliwy - że odbierał radość szczególnie kierowcom odkrytych i cennych pojazdów, że o motocyklistach nie wspomnę. Jak bowiem można być szczęśliwym, wylewając z rękawa nieprzemakalnej kurtki co kwadrans po litrze wody - napływającej z okolic kołnierza. Kto tego nie doświadczył - nie będzie wiedział.
      Jednak większość pojazdów pokazała się na trasie Wielkiej Parady - gdyż stanowi to znaczącą nobilitację. O szczególnym wyróżnieniu może mówić np. właściciel Mercedesa 170S z Polski - zajmując miejsce w jednym szeregu z legendarnymi Mercedesami przyprowadzonymi tu z najlepszych muzeów.
      W krótkich przerwach w deszczu można było popróbować robić zdjęcia. Tak powstała ostatnia seria fotografii włącznie z dokumentacją loga naszego strategicznego partnera (PZU-SA) na naszych eksportowych pojazdach.
Zabytkowy smok jako sygnał dźwiękowy samochodu LEON-BOLLEE z 1912 roku Parada legendarnych MERCEDESÓW, w głębi z polską flagą MERCEDES 170S z Limanowej DELAHAYE
Logo naszego strategicznego sponsora Autor jako więzień z Alcatraz chwilowo na urlopie na Hawajach w otoczeniu Maryli i Witka Żegnamy Organizatorów i wręczamy upominki z Polski
      Wieczorem troszkę przestało padać - zmieniłem więc przemoczony strój wschodniego komisarza d/s propagandy na suche wdzianko więźnia z Alcatraz chwilowo przebywającego na Hawajach. Tak dotrwałem do pożegnalnego poczęstunku połączonego ze wspólnym zdjęciem i odbiorem pamiątek rajdowych. Pożegnaliśmy też oficjalnie Organizatorów - wręczając każdemu album o polskich dworach i krajobrazach. Zostaliśmy ponownie zaproszeni na kolejny festiwal w 2004 roku - z sugestią pokazania wreszcie legendarnych komunistycznych limuzyn.

      Tego dnia czekał nas jeszcze załadunek aut na lawety. Niektóre załogi zaraz odjechały do Polski - ale większość dała się zaprosić do domu przemiłej Maryli - mieszkającej tu od kilkunastu lat Polki, która wręcz oszalała widząc tu tylu rodaków. Na dodatek z Witkiem Tkaczem wiele lat temu chodziła do jednej szkoły w Katowicach.
Autor na Moście Karola w Pradze, w stroju PKN ORLEN       Podróż powrotną rozpocząłem w poniedziałek rano, nieco odespawszy rajdowe emocje. Jechało się na tyle dobrze - że przed zmierzchem z lawetą wjechałem do centrum Pragi i jeszcze zdążyłem pospacerować po Moście Karola i wejść na zamkowe wzgórze: Hradczany. Potem tylko nocą godzinę wyjeżdżałem ze Starej Pragi (z lawetą). Ale było miło.
      Do Warszawy dojechałem we wtorek 29 lipca, odespałem długą podróż, a w środę rozesłałem informacje prasowe do motoryzacyjnych mediów i ponownie odwiedziłem Radio Kierowców Programu I PR.
      Chyba był to sukces - gdyż udało się mi zrealizować większość celów: zorganizować największą międzynarodową prezentację polskich kolekcjonerów na największym automobilowym festiwalu w Europie, przy największym na świecie muzeum samochodowym. Na dodatek dzięki pomocy PKN-ORLEN (Głównego Sponsora) i życzliwości francuskich gospodarzy - przy minimalnych kosztach własnych.
      Za rok będę chciał zrobić coś jeszcze trudniejszego, wykorzystując dotychczasowe doświadczenia i życzliwą pomoc Sponsorów. Będzie to bowiem rok wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, ale i rocznica 60-lecia lądowania Aliantów w Normandii. Wykorzystując zabytkowe pojazdy, będzie okazja przypomnieć wszystkim, że Polska była i jest w Europie.

Tomasz Skrzeliński