Polski Sokół w Miluzie
Ursynowski Klub Pojazdów Zabytkowych zorganizował drugą wyprawę polskich automobilistów na największy w Europie rajd-pokaz, zorganizowany przez miasto Mulhouse (Miluza) oraz znajdujące się tam największe na świecie muzeum automobili. W kolekcji muzeum Schlumpf znajduje się 150 samych modeli „Bugatti", do tego wiele innych. Razem około 600 egzemplarzy pojazdów.
Staraniem prezesa naszego Klubu, Tomasza Skrzelińskiego, a pod patronatem wicepremiera Marka Pola, pokazaliśmy w międzynarodowym towarzystwie, że w Polsce istnieją kluby i muzea starych samochodów.
Reprezentacja Polski pokazała zszokowanemu, światowemu towarzystwu, motocykl z wózkiem - „Sokół" z 1935 roku, samochód Polski Fiat 508 „Junak" z 1936 roku, myśl techniczną początków PRL-u, czyli SHL-M04 z 1950 r.
Ze zdumieniem oglądano mikro-samochód „Mikrus" z 1959 roku i robiony „z młotka" prototyp mini-samochodu z 1960 roku „Smyk" z uchylanym przodem, przez który do wnętrza przecisnąć się musiały cztery osoby. I siedzieć bez oddechu, taki był ciasny. Kolejnym zaskoczeniem przybyłych tysięcy widzów była „Warszawa" 204 „Pick-up", dziecko polskiej motoryzacji z 1966 roku.
Polacy przedstawili również BMW 315/1 Sport, pierwszy sportowy model tej firmy. Z zazdrością natomiast kolekcjonerzy francuscy spoglądali na „polski" samochód „Lorraine-Dietrich" z 1913 roku, unikalne francuskie auto zachowane jedynie w Polsce.
- W okresie dążenia Polski do Unii udało nam się pokazać kolejny raz, że potrafimy dołączyć zabytkowymi pojazdami do międzynarodowej społeczności - mówi pan Tomasz Skrzeliński - i że w naszym kraju też potrafimy je odbudowywać i o nie dbać.
- Jakim pojazdem prowadził pan do boju polskich kolekcjonerów?
- Tym razem na motocyklu SHL z połowy XX wieku.
- Sławny sportowy DKW-350-SB pozostał w domu?
- Tak. Ale niebawem zasiądę za jego kierownicą aby wziąć udział w kolejnej wyprawie do Francji. Na XI rajd szampański, czyli „48 Heures d'Automobiles Anciennes de Troyes". W imprezie wystartujemy w towarzystwie braci Czechów i całej zachodniej, motoryzacyjnej Europy.
- To już za miesiąc. Wszystko zapięte na ostatni guzik?
- Można tak powiedzieć. Ustalona jest już liczba uczestników i marki pojazdów reprezentacji Polski. Natomiast przydałby się drobny sponsor, który wspomógłby nasz wyjazd finansowo. Nie chodzi o wielką sumę, a korzyści dla sponsora duże.
- Życząc sukcesów i szerokiej drogi mam nadzieję na rozmówkę z panem po powrocie.
- W każdej wolnej chwili.