Świat początku stulecia, lata dwudzieste, lata trzydzieste... Technika tamtych lat ma w sobie coś fascynującego. Czasy, kiedy ludzie mieli już stosunkowo dobrze opanowaną technikę produkowania pojazdów ale wciąż jeszcze, na dużą skalę nie pojawiła się powszechna produkcja wielkoseryjna. Dostojne automobile, zdawałoby się niezdarne dwupłatowe aeroplany, poruszane nieodgadnioną siłą parowozy, bocznokołowe statki... Dzisiaj wszystkie te pojazdy wydają się niezwykle sympatyczne i piękne. Można je podziwiać niemal jak działa sztuki a przecież, projektowali je nie artyści, ale zwykli inżynierowie, których zadaniem było spełnić wymagania stawiane przez przyszłego użytkownika...
Tradycje spotkań miłośników starych pojazdów Jednak do tej pory nie zdarzyło się w naszym kraju spotkanie, które
połączyłoby wszystkich pasjonatów starej komunikacji - i tych działających od
dawna - zmotoryzowanych, - i tych, którzy wśród wzbudzających nostalgię pojazdów
upodobali sobie gorące i buchające parą, i tych rozmiłowanych w podniebnym
żeglowaniu . Rajd zabytkowych pojazdów, który odbył się na terenie województwa
skierniewickiego w dniach od 30 kwietnia do 5 maja (1996 roku)(***) był na pewno
pierwszą w Polsce, a być może także pierwszą w Europie, próbą spotkania ze sobą
ludzi zajmujących się starą techniką motoryzacji, kolejnictwa i lotnictwa.
Impreza odbywała się pod nazwą - I. OGÓLNOPOLSKI RAJD ZABYTKÓW TECHNIKI - i w
całości została przygotowana przez dwie organizacje hobbistyczne: Club
Antycznych Automobili i Rajdów (C.A.A.R. - PL) oraz Polskie Stowarzyszenie
Miłośników Kolei.
Jak do tego doszło? Tomasz i Andrzej przez lata chadzali razem do tych samych klas;
najpierw szkoły podstawowej, później liceum. W okresie studiów ich drogi
rozeszły się, ale nie bardzo daleko. Cele przyświecające organizatorom Organizatorzy postawili sobie kilka równorzędnych celów. Jednym
z nich było propagowanie idei odbudowy zabytków techniki - starych pojazdów:
samochodowych, kolejowych i lotniczych. Już na etapie założeń programowych
przyjęto, że rajd w niekonwencjonalny sposób i bez zbytniej dydaktyki powinien
przybliżać publiczności - zarówno problematykę motoryzacji jak i kolejnictwa.
Organizatorzy uznali, że pokazywanie wśród widzów pojazdów już odbudowanych może
zaowocować większym zrozumieniem idei ochrony zabytków techniki a ludziom
odbudowującym - czy to pojazdy samochodowe, czy to pojazdy kolejowe, może dać
satysfakcję i siłę do następnych, podobnych działań.
Miejsce gdzie przeprowadzono imprezę z konieczności musiało być regionem
umożliwiającym zrealizowanie przyjętej formuły; a więc mającym możliwości
splecenia przejazdów samochodowych i kolejowych oraz mającym na swoim terenie
funkcjonujące lotnisko. Takie możliwości miało (i ma nadal) Województwo (***)
Skierniewickie leżące w bliskości siedzib organizatorów rajdu.
Kolejnym warunkiem, niezwykle istotnym dla organizacji współfirmujących
imprezę, było to aby ich kas nie uszczupliły żadne wydatki na przeprowadzenie
rajdu. W tej sytuacji impreza musiała się samo finansować, co przy znikomej
wartości wpisowego zmusiło do intensywnego i skutecznego poszukiwania sponsorów
gotowych wspomóc budżet imprezy.
W końcu był także bardzo egoistyczny, ale chyba zupełnie zrozumiały cel
organizatorów: spróbować zintegrować środowiska pasjonatów o zupełnie innych
zainteresowaniach i... dla przyjemności pojeździć swoimi ukochanymi pojazdami po
ciekawej okolicy tak, by w ciągu kilku dni odwiedzić jej wszystkie najciekawsze
miejsca. Ot - "region skierniewicki - á la carte".
Organizatorzy imprezy W praktyce każde przedsięwzięcie ma faktycznych animatorów, którzy je ciągną
do przodu, z wielką energią zabiegając o zrealizowanie wszystkich założeń. W I.
Ogólnopolskim Rajdzie Zabytków Techniki takimi animatorami byli: ze strony
C.A.A.R - kol. Tomasz Skrzeliński oraz Jerzy Kossowski, natomiast ze strony PSMK
- kol. Andrzej Paszke. Jest oczywiście jasną sprawą, że zapał trzech entuzjastów
nie wystarczyłby, gdyby nie pomoc z jaką, w odpowiednim i dobrze wybranym
czasie, przyszli koledzy z C.A.A.R. i PSMK.
Samo zainteresowanie rajdem przeszło najśmielsze oczekiwania. W grupie
samochodów i motocykli zabytkowych zgłoszonych zostało ponad 50 maszyn, niektóre
z początku lat dwudziestych. Było także ponad 10 zgłoszeń załóg zagranicznych
(!). W części lotniczej wystąpiły co prawda tylko jeden balon na ogrzane
powietrze i dwa stare samoloty z początku lat pięćdziesiątych, ale za to -
korzystając z uroczystości "święta pułku" lotniczego, można było zapoznać się ze
współczesnymi samolotami wojskowymi. Udało się także pokazać w imprezie dwa
pojazdy kolejowe, staraniem społecznej organizacji (PSMK) odbudowane przez
sponsorów z niezwykłą pieczołowitością oraz wiele innych także ciekawych
zabytkowych pojazdów kolejowych eksponowanych w sochaczewskim Muzeum.
Program turystyczny jako prezentacja regionu Rajd, praktycznie trwający cztery dni (30 kwietnia był
przeznaczony na dojazd uczestników), miał poszczególne etapy powiązane z różnymi
miejscowościami i ich turystycznymi atrakcjami.
Dzień 2 maja to zwiedzanie alpinarium i arboretum w Rogowie, przejazd do Rawy
Maz. pociągiem wąskotorowym ciągniętym przez odrestaurowany parowozik "Las" -
będący własnością PSMK., zwiedzanie Rawy Maz. (spacer po starym centrum miasta)
a w powrotnej drodze zabytku klasy "0" - drewnianego kościoła w Boguszycach. W
dalszej drodze stare pojazdy przejechały przez Brzeziny i skierowały się do
Lipiec Reymontowskich - gminy niezwykle starannie kultywującej pamięć o wielkim
nobliście. W czasie pobytu w Lipcach zwiedzono dwa muzea oraz obejrzano koncert
zespołu "Wesele Boryny".
Dzień trzeci upłynął pod znakiem uroczystości. Najpierw trasa poprowadziła
uczestników przez Radziejowice, prosto na obchody "Dni Żyrardowa". Dzień
zakończył się udziałem w uroczystościach "święta pułku" na lotnisku wojskowym.
Zarówno w Żyrardowie jak i na lotnisku można było mówić o pełnej symbiozie
imprez: stacjonarnych i ruchomej. Kolumna starych pojazdów samochodowych były
atrakcją obu festynów, natomiast uczestnicy rajdu, do woli mogli korzystać z
atrakcji przygotowanych przez miejscowych organizatorów.
Program czwartego dnia był bardzo wypełniony. Najpierw zwiedzano Sochaczew i
jego Muzeum Kolei Wąskotorowej - o jednej z największych (a może największej?)
kolekcji taboru wąskotorowego w Europie. Później nastąpiła przejażdżka pociągiem
parowym do Tułowic, a jeszcze później wypad do Wyszogrodu na najdłuższy most
drewniany nowoczesnej Europy(***) (obecnie, drewniany most nie istnieje) . Rajd
nie ominął Żelazowej Woli, gdzie przewidziano zwiedzanie dworku i koncert. Po
powrocie do Sochaczewa uczestnicy, trasą przez Nieborów i Arkadię ruszyli do
Łowicza, by po niedługim pobycie na starym, historycznym rynku wyruszyć na finał
imprezy, do Walewic.
Biorące udział w rajdzie, zabytkowe pojazdy dróg
żelaznych W Sochaczewie, w Muzeum Kolei Wąskotorowej uczestnicy zobaczyli czynny
wąskotorowy parowóz Px29-1704 z 1929 r., który poprowadził pociąg do Tułowic.
W barwach CDOKP(***) wystąpiły dwie lokomotywy spalinowe - jeszcze w służbie,
ale mająca niski numery seryjny, wyprodukowana w połowie lat sześćdziesiątych
SM42-007 (tor normalny, w pociągu do Puszczy Mariańskiej) oraz lokomotywa
Lxd2-264 (tor wąski w Rogowie).
Przejazdy kolejowe odbyły się na trasach Skierniewice - Puszcza Mariańska,
Rogów - Rawa Mazowiecka - Rogów oraz Sochaczew - Tułowice. Ze względu na
zapewnienie bezpieczeństwa, dostęp szerokiej publiczności do prezentowanych
pojazdów kolejowych (poza Muzeum w Sochaczewie) był ograniczony.
Biorące udział w rajdzie, zabytkowe pojazdy jeżdżące po drogach
bitych W grupie pojazdów z dwudziestolecia międzywojennego z pewnością zwróciły
uwagę dwa samochody strażackie: Federal (1925 r.) z Centralnego Muzeum
Pożarnictwa w Mysłowicach i Chevrolet (1927 r.) z Muzeum Straży Pożarnej w
Warszawie. Wśród innych pięknych samochodów lat dwudziestolecia warto było
popatrzyć na samochody Adler Primus (1930 r.), Opel P-4 (1930 r.) trzy BMW:
maleńki Dixi (1928 r.) i większy, kabriolet 315/1 (1934 r.), oraz sportowy 326
(1936 r.) a także na Polskie Fiaty: osobowy 508 (1935 r.) i 618 (1938 r.) -
jedyny zachowany polski, przedwojenny autobus.
Maszyny mniej popularnych marek to potężne, amerykańskie krążowniki: Buick
Super i Bristol K5G oraz Oldsmobile a także trzy sportowe Triumphy: Spitfire,
GT6MK2 oraz TR-6. Były też rasowe Mercedesy, różnej konstrukcji i maści Fiaty a
także Simca Vedette.
Trzeba też dodać, że w czasie pokazów: na rynku w Skierniewicach i w Łowiczu
oraz na festynie w Żyrardowie pojawiły się... dwa bicykle (repliki pojazdów z
1880 r.) dosiadane przez członków Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów
(WTC). Odbiór imprezy Warto również dodać, że wśród społeczności wiejskich (np. w gminach Puszcza
Mariańska, Lipce Reymontowskie) oraz w miastach (np. Skierniewice, Żyrardów,
Sochaczew, Łowicz) impreza wyzwoliła sporo lokalnej inicjatywy. Była ona
pojmowana przede wszystkim jako możliwość promowania swojej okolicy przybyszom z
innych stron. Można to było zaobserwować w czasie spotkań, kiedy to gospodarze
prezentowali dorobek kulturalny i folklor a także przedstawiali zabytki później
odwiedzane przez uczestników rajdu... Andrzej Paszke (tekst skrócono dla potrzeb strony www) (***) Tekst napisano w roku
1997.
Pomysł organizowania
rajdów starych samochodów przyszedł do Polski w początku lat siedemdziesiątych z
krajów zachodnich. Dzisiaj, w Polsce odbywa się rocznie po kilka zlotów, rajdów
i imprez dla przyjaciół starej motoryzacji. Swoje święta mają także sympatycy
motocykli Harley Davidson, miłośnicy pojazdów terenowych a także zwolennicy
turystyki starymi pojazdami. Można wtedy sprawdzić jakość swojej pracy włożonej
w przywrócenie świetności pojazdu, wymienić doświadczenia, porównać osiągi
pojazdów: swojego i kolegi...
Podobne, spotkania, chociaż o nieco innym
wydźwięku, mają także miłośnicy starej kolei. Organizowanie przejazdów pociągami
zestawionymi ze starych wagonów a prowadzonych starym parowozem ma jednak
znacznie uboższe tradycje. Praktycznie, sięgają one drugiej połowy lat
osiemdziesiątych. Ale na takich imprezach odbywa się "konsumpcja" zabytków,
które zostały odbudowane przez instytucje - ponieważ prawie nie istnieje w
Polsce zjawisko "prywatnej" odbudowy pojazdów szynowych(***). Imprezy miłośników
starej kolei mają jednak pewien zasadniczy mankament. Jeżeli ma być przejazd
pociągiem, to musi być, przynajmniej w ogólnych zarysach, zaplanowany w czasie.
Rozkład jazdy według którego prowadzi się ruch po drogach żelaznych, ma swoje
twarde zasady. Tutaj nie ma miejsca na imprezy typu "easy rider" kiedy wszystko
jest możliwe i wszystko może się zdarzyć.
O ile mi wiadomo, spotkań
weteranów nie urządzają miłośnicy awiacji starymi statkami powietrznymi. Dzieje
się tak zapewne dlatego, że w Polsce, zdatne do ruchu stare samoloty można
policzyć na palcach jednej ręki.
Wciąż mieszkali w tym
samym miasteczku, mieli wspólnych przyjaciół i te same zainteresowania - stare
samochody i motocykle. Z tymi zainteresowaniami przez lata trochę się jednak
pozmieniało: Tomasz wytrwał przy swoim hobby, natomiast Andrzej od czasu kiedy
zaczął pracować na kolei, odkrył świat starych parowozów, pociągów i sprzętów
związanych z koleją...
Po latach, spotykając się przy różnych imieninowych
okazjach (a mają takie okazje stosunkowo często), sącząc to i owo ze szkła,
przemyśliwali jak połączyć w jednej imprezie swoje hobbystyczne zainteresowania.
Chyba dopiero jesienią 1995 r. stanęło na tym, że będzie to rajd starych
pojazdów: i samochodowych, i kolejowych. Później jeszcze, doszedł pomysł
wykorzystania statków powietrznych.
Ponieważ obaj działają w organizacjach
zajmujących się problematyką starej techniki: motoryzacji i kolejnictwa,
postanowili zaproponować swoim Kolegom najpierw zorganizowanie, a później udział
w wielkiej imprezie jakiej dotąd jeszcze nie było... Tak narodził się pomysł I.
Ogólnopolskiego Rajdu Zabytków Techniki.
Inny
cel jaki przyświecał organizatorom to aktywizacja turystyczna regionu obranego
jako teren rozgrywania rajdu. Realizując to założenie organizatorzy przyjęli
dwie - wydaje się znajdujące potwierdzenie - hipotezy. Po pierwsze, uczestnicy
imprezy będą dobrymi ambasadorami regionu, o ile wrażenia jakie stąd wywiozą
będą pozytywne. Wydawało się więc, że przede wszystkim przejazdy po okolicy
niezbyt szybkimi środkami lokomocji (zabytki techniki!) w ciągu kilku dni
stworzą możliwość w miarę pełnego przeglądu wszystkich atrakcji turystycznych.
Po drugie, stare pojazdy, w szczególności samochodowe i kolejowe, są tak
wdzięcznymi obiektami i wzbudzającymi tak pozytywne odczucia, że w czasie
zaplanowanych pokazów przyciągną dużo widzów z pośród miejscowej publiczności. W
tej sytuacji będzie już tylko krok do wykazania, że region jest ciekawy skoro
realizuje się tutaj dużą i widowiskową imprezę. Zakładano, że takie właśnie
oddziaływanie, zarówno u władz jak i u osób mających związek z regionalną
turystyką może wyzwolić nowe pomysły i nowe inicjatywy promujące walory
skierniewickiego krajobrazu.
Oficjalnymi organizatorami
rajdu były dwie organizacje. Pierwsza to Club Antycznych Automobili i Rajdów
(C.A.A.R.) - oddział polski, europejskiej organizacji zrzeszającej ludzi, którzy
restaurują stare samochody i motocykle a później prezentują je w imprezach,
wieloetapowych przejazdach lub rajdach (o wydźwięku turystycznym, a nie
sportowym). Druga z nich, to Polskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei (PSMK), -
założona w 1987 r. organizacja, która stawia sobie za cel ratowanie i odbudowę
zabytków kolejnictwa oraz propagowanie dawnej kolei i jej tradycji.
I tak, 1
maja był dniem Skierniewic i Puszczy Mariańskiej. W najważniejszym miejscu
miasta nad Łupią: na rynku, przed ratuszem nastąpiło otwarcie rajdu. Później
miłośnicy starej motoryzacji i starej kolei obejrzeli pałac arcybiskupów
gnieźnieńskich, gdzie w 1884 r. odbył się słynny zjazd trzech cesarzy. Jako, że
Skierniewice mają 150. letnie tradycje kolejowe, w starej, wpisanej do rejestru
zabytków parowozowni, nastąpiło zwiedzanie obiektu a następnie prezentacja kilku
odbudowanych zabytków kolejnictwa. Stąd także wyruszył specjalny pociąg do
Puszczy Mariańskiej aby po drodze przedstawić urok parku krajobrazowego jakim
jest Puszcza Bolimowska, a na miejscu poznać stolicę tej śródpuszczańskiej
gminy.
Wśród pojazdów kolejowych
wystąpiły w rajdzie (w Skierniewicach, w parowozowni), zgłoszone przez PSMK:
rewelacyjnie odbudowany w ZNTK w Łapach S.A.(sponsor!), zespół akumulatorowy
typu Wittfeld z 1913 r. (jedyny tego typu pojazd na świecie), niezwykle
starannie zrekonstruowana cysterna dwuosiowa z ok. 1910 r. (sponsor - DEC w
Warszawie) , a także: dwuosiowy wagon kryty z tego samego czasu (wystawiony wraz
z parowozem "Ferrum"), normalnotorowa lokomotywka spalinowa Ls40 (1956 r.) oraz
drezyna ręczna (z lat czterdziestych). W Rogowie, na wąskim torze wystąpił
czynny parowóz typu "Las" (1949 r.), także własność Stowarzyszenia. Na części
trasy poprowadził pociąg z uczestnikami rajdu.
Pojazdy samochodowe
zgłaszane były przez indywidualne osoby. W rajdzie wzięło udział ponad 50
samochodów i kilka motocykli spełniających warunki jakim powinien odpowiadać
zabytkowy pojazd. (Przede wszystkim bierze się pod uwagę rok produkcji i
oryginalność poszczególnych zespołów pojazdu. W konkursach piękności duże
znaczenie ma także jakość i staranność przeprowadzonej odbudowy.) Wszystkie
zgłoszone pojazdy zostały podzielone na dwie grupy, w zależności od wieku.
Nie
mniej ciekawie była obsadzona druga grupa. Wśród przedstawicieli roczników
wojennych interesujące wydawały się dwa terenowe, wojskowe Willysy MB (z 1942 i
1943 r.) oraz ich wschodni odpowiednik Gaz 67B (1944 r.). Lata powojenne
reprezentowały bardziej znane marki i modele okresu naszej małej stabilizacji.
Syreny, Warszawy, piękna P-70, Skoda Octavia, Moskwicz 407, Wartburg...
Po podsumowaniu rajdu, w
szczególności jego ciepłego przyjęcia przez prasę, radio i telewizję a także
przez społeczności lokalne i samych uczestników, z przyjemnością stwierdzamy, że
zarówno w wielu wypowiedziach osób indywidualnych jak i w publikacjach prasowych
oraz w materiałach radiowych i telewizyjnych spotykaliśmy się z pozytywnymi
opiniami o imprezie. Podkreślano ciekawy pomysł: spotkania widowiskowych i
budzących wiele sympatii społeczeństwa - zarówno starej kolei, jak i starej
motoryzacji. Znany jest nam także życzliwy odbiór imprezy przez władze resortu
transportu i gospodarki morskiej (Mnister Transportu i Gospodarki Morskiej był
honorowym patronem rajdu), województwa oraz przez władze miast i gmin leżących
na trasie rajdu (Wojewoda Skierniewicki oraz Prezydent Skierniewic wspólnie
otwierali imprezę na stopniach skierniewickiego ratusza). Wspominając o
życzliwości nie sposób nie podkreślić pomocy finansowej i rzeczowej, jakiej w
ramach dobrze pojętego sponsoringu udzieliło nam wiele firm i instytucji.