Lista_5000 Rzeczpospolita
10.05.01 Nr 108
A może warto przesłać ten tekst Państwa znajomym?

Adres odbiorcy (do):

Adres nadawcy (od):


Czy milioner z Ameryki rzeczywiście przemycał zabytkową wyścigówkę?

Odyseja starego rajdowca

Srebrne BMW 328, rocznik 1937, w oszklonym garażu prywatnego muzeum motoryzacji w podwarszawskich Otrębusach

ARCHIWUM

Zabytkowy sportowy kabriolet amerykańskiego milionera tkwi od ponad roku w prywatnym muzeum pod Warszawą. Policja celna zatrzymała auto w świetle kamer telewizji jako wielką kontrabandę wykrytą na lotnisku Okęcie. Do tej pory prokuratorzy nie sformułowali zarzutów w tej sprawie.

Od ponad roku srebrne BMW 328, rocznik 1937, stoi w oszklonym garażu prywatnego muzeum motoryzacji w podwarszawskich Otrębusach. 18 lutego zeszłego roku na lotnisku Okęcie służby celne przeprowadziły pokazowe przechwycenie leciwego samochodu. Generalny Inspektorat Celny wysłał swój specjalny oddział. Funkcjonariusze w kamizelkach kuloodpornych, kominiarkach, uzbrojeni w broń automatyczną otoczyli pojazd. Wcześniej służby celne zawiadomiły media. Zdarzenie sfilmowała kamera telewizji polskiej. Błyskały flesze aparatów. Jeszcze tego samego dnia migawki pojawiły się we wszystkich programach informacyjnych. Pracownicy Generalnego Inspektoratu Celnego pochwalili się zajęciem auta i określili je jako największy do tej pory sukces.

Widać było, jak Zbigniew Mikiciuk, właściciel muzeum w Otrębusach, siedzi w aucie. Potem przy pomocy kilku ludzi wtoczył pojazd na lawetę. Sportowy wóz trafił do muzeum Mikiciuka. W migawkach Joanna Mikiciuk, żona właściciela, komentowała, że srebrne cacko to rarytas, rzadkość i kosztuje przynajmniej 200 tys. dolarów. - Dobrze, że zatrzymano to auto. Przemytnicy wywożą zabytkowe pojazdy masowo - powiedziała.

Bezowocne śledztwo

- Na pewno dziennikarzy nie było przy zajęciu auta. Może byli obecni potem. Rutynowo informujemy media o dużych sukcesach. A to był sukces, sprawa spektakularna. Po pierwsze dlatego, że dotyczyła motoryzacji, po drugie dlatego, że chodziło o antyk. Zyski z kontrabandy zabytkowych pojazdów są bardzo duże - utrzymuje rzecznik generalnego inspektora celnego Piotr Kolanowski.

W ciągu trwającego czternaście miesięcy śledztwa nie udało się prokuratorom z Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota potwierdzić zarzutów. Auto nie zostało nigdzie ukradzione - ani w Polsce, ani za granicą. Nie pochodzi z Polski, było zaś własnością amerykańskiego milionera. Pojazd nie miał też przebitych numerów, a dokumenty nie były sfałszowane.

- Teraz sprawa jest w gestii prokuratury. Nic nie mogę powiedzieć. Wtedy podejrzewaliśmy, że złamane zostały przepisy celne. Przeprowadzono drobiazgowe śledztwo. Pełna dokumentacja trafiła do prokuratury. Do tej pory nie zwrócono nam sprawy do uzupełnienia, choć prokurator ma prawo to zrobić. To znaczy, że wszystkie czynności wykonaliśmy dobrze - uważa Piotr Kolanowski.

Prokuratura Rejonowa nie zajmuje się już sprawą kontrabandy BMW 328. Teraz bada ją Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

O odzyskanie auta walczy Tomasz Skrzeliński, kolekcjoner starych aut i rzeczoznawca motoryzacyjny. Uważa, że Amerykanin padł ofiarą własnej niewiedzy, gdyż nie zgłosił, że auto będzie w Polsce czekać na naprawę silnika. To, jego zdaniem, jest owo naruszenie przepisów celnych.

- Przez cały ten czas prokuraturze nie udało się potwierdzić żadnego zarzutu. Szukano różnych sposobów na udowodnienie, że auto jest przedmiotem kontrabandy. W ramach pomocy prawnej brytyjski Scotland Yard sprawdził, że samochód został legalnie kupiony na aukcji. Potem sprawdził jeszcze, że remont został wykonany w Anglii legalnie, na co wykonawca przedstawił wszystkie dokumenty. Według Brytyjczyków auto jest w porządku. Wóz został zarejestrowany w Stanach Zjednoczonych. Nikt tam nie miał żadnych wątpliwości - podkreśla Tomasz Skrzeliński, kolekcjoner aut zabytkowych i rzeczoznawca motoryzacyjny.

Właściciel automobili

BMW 328 należy do Williama Binnie, amerykańskiego milionera. W czasopismach fachowych i katalogach podano, że jest on właścicielem około 20 automobili wartych setki tysięcy dolarów. Wozy restauruje, a potem bierze w nich udział w wyścigach. Upoważnił Skrzelińskiego do starań o odzyskanie auta.

- Binnie kupił auto w Anglii, a potem kazał je tam wyremontować w warsztacie, który w tym się specjalizuje. Szukał takiego auta długo. Po remoncie jechał nim w rajdzie Monte Carlo, ale wóz źle się sprawował, silnik słabo ciągnął. Dlatego upoważnił współpracownika, Polaka z pochodzenia, żeby auto zawiózł do warsztatu w Radomiu, a silnik wysłał do naprawy. Polak miał jechać potem samochodem do Francji na inny rajd - mówi Skrzeliński. Pokazuje dokumenty. Silnik przyszedł z Anglii naprawiony. Został wstawiony do samochodu. Wreszcie wóz pojechał na lotnisko Okęcie, żeby samolotem polecieć do Ameryki.

- Kiedy celnicy zobaczyli takie cacko, wpadli w amok. To ludzie, którzy nie potrafią pojąć, że ktoś ma tyle pieniędzy, żeby w aucie za milion dolarów ścigać się po szosach! A William Binnie tak robi. Potem te auta klepie po warsztatach, remontuje, i dalej jeździ. To typowy maniak motoryzacji - ocenia Skrzeliński. Twierdzi, że milionera zna, bo spotkali się na jakimś rajdzie. - Byłem u niego w Stanach. Siedziałem w tych autach, jeździłem nimi. To nieprawdopodobna przygoda - mówi. - Oficjalnie celnicy żądali kolejnych zaświadczeń i pozwoleń na wywóz auta, a nieoficjalnie szykowali zajęcie wozu.

- Sprawa jest w Prokuraturze Okręgowej od niedawna. Prokurator prowadzący nie zapoznał się jeszcze z aktami - mówi Małgorzata Dukiewicz, rzeczniczka stołecznej Prokuratury Okręgowej.

- Jeżeli są dowody na to, że auto jest z przestępstwa, trzeba szybko sformułować zarzuty, a nie czekać w nieskończoność. Ale jeśli dowodów nie ma, trzeba je oddać natychmiast. Jak najszybciej, bo się tylko najemy wstydu - uważa Skrzeliński, który obawia się też, że Polska będzie musiała zapłacić za remont auta. - Auto za długo stało, a powinno być raz na miesiąc uruchamiane. Wskazane są przejażdżki, drobne przeglądy i naprawy. Poprzedni remont kosztował 30 tys. funtów. Czy prokurator wyłuska tyle z portfela? - pyta.

Harald Kittel


Dolna mapa
| Bez polskich znaków |

| Dzisiejsze wydanie | Z ostatniej chwili | Archiwa | Serwis Prawny | Serwis Ekonomiczny | Regiony | Ogłoszenia
| Księgarnia | Galeria | Ścieżki | Instytucje, urzędy | Początek | Rzeczpospolita | Zespół | Poczta | Prenumerata |

Opracowanie Centrum Nowych Technologii, (C) Copyright by Presspublica Sp. z o.o.