PRAWDZIWIE SZAMPAŃSKIE RAJDY

Archiwalne logo rajdu w Troyes z 1992 roku


Kiedy ta opowieść miała swój początek ??. Może w 1986 roku, gdy wraz z Reprezentacją Polski startowałem z okazji 100-lecia światowej motoryzacji w międzynarodowym rajdzie weteranów szos przez Alpy, a obok jechała m.in. Reprezentacja Francji. A może w 1993 roku, gdy ekipa z Francji w 3 pojazdy przyjechała na I Międzynarodowy Rajd Dookoła Polski organizowany przez CAAR i przekonała się że mamy tu trochę starych pojazdów i potrafimy się bawić w weteraństwo.
Wiem natomiast, że wiosną 1994 roku odebrałem pierwszy telefon z Francji, i wtedy łamaną polszczyzną pytano mnie, czy bym zorganizował ekipę weteranów i odwiedził Szampanię. Myślałem że to żart, ale za kilka tygodni był drugi telefon też w dziwnym polskim języku, że grupa komisarzy z Francji już jedzie i chce się spotkać z polskimi weteranami i ich właścicielami. Na pytanie: kiedy ?? - otrzymałem odpowiedź że już są blisko Warszawy, więc spotkanie ma być jeszcze tego dnia.
Spotkałem "komisarzy" pod hotelem Victoria i rzeczywiście okazało się że przyjechali specjalnie do Warszawy, by osobiście zaprosić ale i wyselekcjonować najciekawsze pojazdy z Polski na tradycyjny rajd "48 Godzin Antycznych Automobili w Troyes" - którego 7 edycję chcą zorganizować we wrześniu. Wraz z komandorami rajdu przyjechało polsko-francuskie małżeństwo oraz francuski policjant, z pochodzenia Polak, pierwszy raz odwiedzający nasz kraj.
Wypadało ad-hoc pokazać Gościom kilka kolekcjonerskich pojazdów. Zaprosiłem więc Francuzów do filii Muzeum Techniki w Warszawie (dawne Zakłady Norblina), gdzie stoją na ekspozycji pojazdy członków Automobilklubu Polski.
Francuzi byli zainteresowani jedynie najstarszymi pojazdami oraz wehikułami skonstruowanymi w Polsce. Z zainteresowaniem robili zdjęcia oraz przeglądali moje albumy z krajowych imprez weterańskich. Na szczęście była to środa i termin zebrania w pięknym gmachu Automobilklubu. Tu Goście wyciągnęli kilka butelek prawdziwego francuskiego szampana i oficjalnie zaprosili najstarsze pojazdy i ich właścicieli z Polski do złożenia wizyty we Francji i wystartowania w rajdzie.
Logo szampańskiego rajdu w Troyes z 1994 rokuNad wybranymi pojazdami mieli się jeszcze zastanowić po powrocie do Troyes - ale dodali jeszcze bardzo istotny szczegół: POKRYWAJĄ WSZYSTKIE KOSZTY !!!
Po tym pierwszym spotkaniu z komisarzami rozdzwoniły się telefony i faxy - który pojazd może jechać i będzie przez Organizatorów zaakceptowany. Wstępna lista została już opracowana i wtedy Francuzi przypomnieli sobie, że wprawdzie nie w Muzeum, ale na ulicach i tylko w Polsce widzieli kilka takich samochodów, które wywarły na nich wrażenie ze względu na prostotę i odmienność. Faxem przysłali szkic .... SYRENKI !!
Doceniając rangę zaproszenia starałem się więc znaleźć najstarszą Syrenę, ale polscy kolekcjonerzy jakoś niechętnie interesowali się tym modelem. Skierowałem więc poszukiwania do fabryki (jeszcze wtedy FSO) - i okazało się że można pokazać najstarszą w Polsce Syrenę-100, prototyp z 1955 roku. Tak rozpoczęła się kilkuletnia lecz już zakończona współpraca z FSO, bo niestety obecne DAEWOO nie interesuje się historią dawnych aut z Żerania.
Dotychczas prototypowa Syrena przez prawie 40 lat przejechała tylko 400 km, prawdopodobnie przepychana z targów i pokazów na lorę. Teraz będzie musiała o własnych siłach pokonać rajd długości ponad 150 km.
Resztę polskiej reprezentacji skompletować było już znacznie łatwiej - tak aby pokazać zarówno nasze najstarsze i najciekawsze pojazdy, pochwalić się innymi polskimi konstrukcjami oraz wykonać gest do Organizatorów, pokazując najstarsze francuskie pojazdy zachowane w Polsce.
W rezultacie drużyna wystąpiła w składzie:
CHRYSLER-70 Z 1924 roku Juliusza Siudzińskiego- najstarsze zarejestrowane w Polsce auto (zresztą francuskie): Lorraine-Dietrich 1913 roku z Janem i Maciejem Pedą
- Chysler-70 z 1924 roku, którym jechał Juliusz Siudziński z żoną,
- Essex Super Six z 1924 roku Stanisława Tabisza z pilotem Wincentym Tkaczem
- BMW 315/1 Sport z 1934 roku Jana Milczka z Darkiem Filimowiczenm,
- Ihle-DKW z 1934 roku Tomasza Skrzelińskiego z rodziną,

Auta z Polski: BMW-315/1 SPORT z 1934 roku, dalej IHLE-DKW z 1934 roku, POLSKI FIAT 508 z 1938 roku i WARSZAWA M-20 z 1957 roku.- Polski Fiat 508 z 1938 roku Romualda Dzienio z rodziną,
- prototypowa Syrena-100 z fabryczną ekipą: za kierownicą Ryszard Gawryś, który ją prawdopodobnie jeszcze konstruował, a pilotem został przedstawiciel Działu Promocji FSO - Antoni Smetanka,
- Warszawa M-20 z 1957 roku Andrzeja Domowicza z córką
Reprezentację Polski uzupełniały 2 motocykle:
- francuski Dollar z 1930 roku Tomka Jusyna oraz
- polski CWS-Sokół 1000 z 1935 roku Piotra Pawłowskiego. Motocyklistów pilotowały (pilnowały) własne żony.

Ponieważ pierwszy raz w historii zagranicznych startów Reprezentacji Polski nie byliśmy limitowani funduszami - więc wynajęliśmy profesjonalny, piętrowy transport dla 10 pojazdów i autobus dla załóg. Do wesołego autobusu zmieściła się jeszcze dwuosobowa ekipa polskiej telewizji, a nam starczyło jeszcze kasy na ubezpieczenie zawodników i transportu pojazdów.
Nasz start wzbudził duże zainteresowanie mediów - dość powiedzieć, że załadunek pojazdów obserwowały 4 ekipy telewizyjne (Polsat, WOT-51, Magazyn AUTO i TV-Lublin).
Droga do Francji przebiegała bez zakłóceń, a nawet z pewnym zapasem czasu - więc jeden dzień przed rajdem mogliśmy przeznaczyć na autobusowe zwiedzanie Paryża. Oprócz zaliczenia takich oczywistych atrakcji jak Wieża Eiffla z Placem Warszawskim, Plac Pigalle, Katedra Notre Dame czy spacer po Chams-Elysees, większość czasu spędziliśmy we wspaniałym muzeum motoryzacji w najnowocześniejszej dzielnicy Paryża - La Defense .
Jedna załoga odrabiała zaległości z wymarzonej sprzed 20 lat podróży poślubnej do Paryża, odwiedzając paryskie kawiarenki i spacerując po dzielnicy artystów - Montmartre.
Następnego dnia - rozpoczynamy właściwy rajd w Szampanii i jej historycznej stolicy Troyes.

Prowincja Szampanii rozciąga się na południowy-wschód od Paryża, a uprawiane tu na kredowej glebie szczepy winogron i wytwarzany z nich musujący trunek rozsławił tę okolicę na cały świat. O szampanie mówimy tylko wtedy, gdy wytworzone tu wino będzie przez rok leżakowało w systematycznie przekręcanych wzmocnionych butelkach. Aby był to szampan gatunkowy - musi leżeć co najmniej trzy lata w specjalnych miejscach zwanych maisons. Taką naturalną technologię wiele lat temu wynalazł pewien niewidomy mnich z opactwa benedyktyńskiego w Hautvillers pod Reims. I tak zostało do dziś.
Miasto Reims jest obecnie administracyjną stolicą Szampanii, w miasteczku Epernay jest najwięcej pamiątek, muzeów i maisons, a Troyes pozostaje historyczną stolicą Szampanii, gdzie nawet linia obronnych murów wokół zabytkowego centrum miasta ma kształt korka od szampana.
W jednym z maisons w Ville Sur Arce, kilkadziesiąt kilometrów od Troyes następuje pierwsze spotkanie ponad 100 zagranicznych automobilowych załóg. Podziwiam fantastyczną organizację, gdy w ciągu 2 godzin przyjeżdżają i otrzymują wszelkie dokumenty rajdowe ekipy z Niemiec, Austrii, Belgii, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Luxemburga, Holandii, Portugalii, Szwajcarii, Czech i Polski. Wszyscy mamy jeszcze czas na zwiedzanie piwnic z tysiącami (milionami) litrów szampana "CHASSENAY D'ARCE" leżakującego w butelkach lub wstępnie w zbiorczych kadziach. Część z tego wesołego trunku będziemy intensywnie degustować już od pierwszego poczęstunku aż do ostatnich 48 godzin rajdu, a jeszcze i wszelkie nagrody będą szampańskie.
Po obiedzie - międzynarodowa kawalkada aut jedzie do centrum Troyes na przyjęcie wydane przez mera miasta. Humory mamy doskonałe (szampańskie), więc zamiast pilnować trasy według itinerera - ponosi nas fantazja i jedziemy tak jak serce nam dyktuje. W rezultacie wraz z Jasiem Milczkiem "pociągamy" kilkadziesiąt pojazdów w maliny, czyli na wysypisko śmieci, skąd musimy zawracać i inną już drogą uważnie dojechać do mety przed ratuszem w Troyes.HISPANO-SUIZA z nadwoziem wykonanym z drzewa orzechowego
Tu kolejny szok: czekają na nas ekipy francuskie, a gospodarze naprzeciw reprezentacyjnych aut z 12 krajów wystawili swoje najpiękniejsze markowe pojazdy. Czeka na nas więc ponad 100 aut, a wśród nich średnio po 10 legendarnych: Bugatti, Delage, Delahaye, Facel Vega, Hispano Suiza, Hotchkiss, Panhard, Salmson, Talbot, Voisin. Do tego jeszcze pojazdy z Retro-Klubu w Szampanii i Klubu Pojazdów Militarnych w Troyes.
Wszyscy (ponad 800 zawodników, organizatorów i dziennikarzy) jesteśmy teraz goszczeni na kolacji przez mera Troyes w przepięknym barokowym ratuszu, a na parkingu posłusznie w deszczu czekają najwspanialsze samochody-legendy.

 

Następnego dnia - oficjalny dzień zmagań rajdowych.Rajd otwiera LORRAINE-DIETRICH, ROLLS-ROYCE i HISPANO-SUIZA
Na wstępie uroczyste otwarcie rajdu - gdy główną aleją przejeżdżają wszyscy uczestnicy. Prezentację otwiera przecięcie wstęgi, Marsylianka i delegacja aut, a w pierwszym rzędzie stoi nasz Lorraine-Dietrich z polską flagą, Rolls-Royce z Austrii i auto z Francji. Po otwarciu defilują kolejne reprezentacje narodowe. Każda z nich jest witana hymnem granym przez miejscową orkiestrę. Wokół tłumy kibiców, którzy wykupili bilety na trybunach oraz kilkanaście kamer telewizyjnych.
Dla ekipy z Polski jest szczególna niespodzianka i wyróżnienie: Polonia z okolic Troyes, kultywując polskie tradycje, ubrała swoją dziatwę w krakowskie stroje i maszeruje przed kolumną wehikułów z Polski. W ich otoczeniu słuchamy Mazurka Dąbrowskiego, wyprężeni na baczność obok naszych pojazdów. Coś wilgotnego czujemy w oczach, a i serce wali mocniej. Takich chwil się nie zapomina, bo nigdy jeszcze reprezentacja zabytkowych pojazdów z Polski nie przeżyła takiego przyjęcia i takiej prezentacji.
Po tych emocjach rozpoczynają się próby sprawnościowe i ocena pojazdów. Jesteśmy pierwszy raz na tak dużej imprezie, więc nadmiar wrażeń i konkurencji oraz nieznajomość francuskiego powodują, że nie startujemy we wszystkich konkursach.
Ale Tomaszowi Jusynowi na Dollarze udaje się wygrać gymkhanę dla motocyklistów. Tomek jest wielokrotnym mistrzem Polski, więc reprezentuje zarówno piękny motocykl, odpowiedni strój jak i umiejętności jazdy. W tym przypadku próba składała się ze slalomu między słupkami oraz konkursu wolnej jazdy na specjalnym podeście. Tomek wykonał tu typową motocyklową "stójkę" - deklasując podpierających się rywali. Komisja sędziowska poprosiła więc go, by przerwał postój na dwóch kołach - przyznając mu I miejsce, a w nagrodę skrzynkę szampana.
Niestety nie wzięliśmy udziału w gymkhanie dla samochodów - bo z nadmiaru wrażeń nie zauważyliśmy gdzie i kiedy należy wystartować.
Gdy nasze pojazdy stały na wyznaczonych miejscach parkingowych, komisje techniczne dokonywały oceny jakości odrestaurowania pojazdów. Okazało się, że duże uznanie zdobył CWS-Sokół (II miejsce w kategorii rekonstrukcji motocykli) oraz Essex Super Six (III miejsce w kategorii samochodów).
Komisarze typowali również auta do najtrudniejszej kategorii: Konkursu Elegancji, w którym może wystartować tylko 40 samochodów. Kartę z zaproszeniem do konkursu otrzymał nasz Lorraine - i należało przygotować specjalnie auto i jego załogę.
Nasze ekipy w tym czasie chłonęły wrażenia z tak wspaniałego rajdu i spotkania tylu rodzajów starej motoryzacji
Oprócz bowiem około 300 startujących w rajdzie pojazdów, organizatorzy zaprosili na pokazy miejscowy klub pojazdów militarnych, właścicieli oryginalnych samochodzików-zabawek dla dzieci oraz rozstawili kilkanaście ogromnych namiotów na giełdę motoryzacyjnych staroci.
Można więc było oglądać kilkadziesiąt pojazdów wojskowych: Willysów MB, Fordów GPW, Dodge WC-51, amfibii GMC i Renault, motocykli Harley i Indian. Wśród tych pojazdów widać było wszelki inny sprzęt wojskowy, działka przeciwlotnicze, sprzęt sanitarny, nawet czołg Sherman. Jednym słowem: pełna mobilizacja. Została ona prawdopodobnie ogłoszona jeszcze w czerwcu tego roku - bo większość pojazdów brała udział w obchodach 50-lecia lądowania Aliantów w Normandii.
Nieco spokojniej prezentowało się 20 zabytkowych samochodzików dla dzieci. Niektóre z nich miały klasyczny napęd pedałowy, ale było kilka samochodzików Bugatti wyprodukowanych w 1934 roku ze spalinowymi silniczkami. Dzieciaki mogły nimi jeździć po specjalnym torze dodatkowo zabezpieczonym belami ze słomy.
Dorośli zawodnicy też mogli przedstawić swoje pojazdy w ruchu, gdyż międzynarodowe spotkanie aut znajdowało się na terenie parkowej alei. W środku, między drzewami odbywały się pokazy i konkursy, a na zewnętrznych jezdniach, oprócz parkowania automobili, można było wykonać kilkukilomertową jazdę okrężną. Wprawdzie spokojną konkurencją była tu jazda na regularność, ale niektórzy kierowcy próbowali swoich sił w rywalizacji wyścigowej. Aby ostudzić temperament zabytkowych "ścigantów", na trasie przejazdu rozłożone były "szykany" - czyli zapory ze słomianych pryzm.
Jednak sportowa żyłka niektórych kierowców spowodowała, że dochodziło do mini-wyścigów. W jednym z nich wziął udział Jaś Milczek na 3-gaźnikowym BMW i francuski kierowca na Lotusie Seven z 1962 roku. Jasio przed kolejną szykaną tak umiejętnie wymanewrował konkurenta, że ten po wpadnięciu w słomiane zapory bardziej przypominał chochoła niż uczestnika rajdu.
Tego dnia odbyło się jeszcze galowe spotkania - na które przed deserem wjechali najmłodsi uczestnicy swoimi zabytkowymi, dziecięcymi autami.

Następnego dnia kawalkada ponad 300 pojazdów przejechała kilkadziesiąt kilometrów do uroczego zamku na poranny aperitif. Oczywiście nie obyło się bez kolejnej degustacji szampana.
Po południu - clou programu, czyli Konkurs Elegancji.
Wstępnie wyselekcjonowane pojazdy prezentowały się Międzynarodowemu Jury, odgrywając niekiedy wyreżyserowane scenki. Nasza Lorraine wiozła pułkownika w mundurze polskim z okresu Bitwy o Warszawę. Uliczny urwis chwytał za klamkę by otworzyć drzwi przed bohaterem. Podczas gdy kierowca i mechanik z troską pochylali się nad otwartą maską samochodu, "szalony" fotograf z pomocnikiem dokumentowali prezentację przy użyciu archaicznych aparatów fotograficznych i z gromkim hukiem spalanej magnezji.
Wypadliśmy ciekawie, ale konkurs wygrała załoga Hispano-Suizy z 1926 roku.
Kierowca zwycięskiego automobilu zasiadł na wskazanym fotelu trzymając zdobyty puchar - i w tym momencie "służba" zaczęła ustawiać skrzynki i butelki szampana na szali ogromnej wagi. Gdy zwycięzca uniósł się do góry (bo siedział na drugiej szalce) - to ta ilość trunku była nagrodą za wygrany konkurs.
Pierwszy raz widziałem takie wręczanie nagrody !!

Prawdziwie szampański rajd !.

Impreza dobiegała końca. Jeszcze tego dnia załadowaliśmy pojazdy w drogę powrotną, ale po pożegnalnej nocy z zagranicznymi ekipami, wesołym autobusem wracaliśmy do Polski nieco okrężną drogą przez Miluzę (Mulhouse), gdzie znajduje się największe europejskie muzeum ponad 500 starych automobili - słynna kolekcja braci Schlumpf, w tym unikalny zbiór około 150 sztuk Bugatti.
Ponieważ byliśmy reprezentantami polskich kolekcjonerów po raz pierwszy tak licznie zwiedzającymi kolekcję, dyrekcja Muzeum umożliwiła nam dokładniejsze zapoznanie się z eksponatami. Korzystała na tym towarzysząca nam stale ekipa polskiej telewizji, a my wykorzystujemy uprzejmość strażników, którzy wyłączają dla nas tajne urządzenia alarmowe, abyśmy mogli bez przeszkód oglądać, otwierać, zasiadać i poznawać wszystkie unikalne eksponaty.
Kilku z nas nagrało sekretne marzenia: Jan Peda przysiadł się do miniaturowego Bugatti-BB z 1911 roku. Jan Milczek drżącym głosem relacjonował wrażenia siedząc za kierownicą legendarnego wyścigowego Bugatti typ 37A, a ja zająłem miejsce za kierownicą najsławniejszego Bugatti T-41 Royale Coupe Napoleon, którym jeździł Ettore Bugatti z rodziną. Ten wóz pierwotnie przygotowany dla hiszpańskiego monarchy, nie został przez króla wykupiony (był za drogi ??) i został w rodzinie genialnego konstruktora. Na liczniku miał nieco ponad 28.000 km, a jego aktualna cena znacznie dziś przekracza 10 mln dolarów.
Wizyta w kolekcji Braci Schlumpf to niezapomniane przeżycie, więc nic dziwnego że obiecujemy sobie tu jeszcze wrócić.
Taka okazja mogła się zdarzyć za dwa lata, przy kolejnym rajdzie w Troyes.

Logo szampańskiego rajdu w Troyes z 1996 rokuI rzeczywiście. W 1996 roku znów do Polski przyjechali goście z Francji, aby startując w I Międzynarodowym Rajdzie Zabytków Techniki w województwie skierniewickim, wybrać i zaprosić nas na kolejną, 8 edycję rajdu w Troyes.
Tym razem jednak musieliśmy znaleźć środki finansowe na przejazd przez Europę, ale start w rajdzie mieliśmy gratis. Udało się dzięki sponsoringowi Firmy Impexmetal SA oraz dealerowi polskich pojazdów o wymownej nazwie EASTERN-EXPRESS.
Zabytkowe pojazdy nie mogły się powtarzać i powinny być jeszcze starsze niż za pierwszym razem. Wystartowaliśmy więc z wyścigowym Austro-Daimlerem z 1931 roku, kabrioletem Adler z 1933, Fordem-A i BMW-Dixi z 1928 roku.ADLER-PRIMUS z 1933 roku w otoczeniu polskich zawodników i dzieci Polonii Francuskiej

W wolne miejsca na ciągniętych lawetach załadowaliśmy jeszcze 3 motocykle z mojej kolekcji: policyjnego Sokoła z koszem z 1938 roku, niemiecko-szwajcarskiego Triumpha z 1928 roku i polską SHL-kę z 1950 roku. Rajd przebiegał podobnie, a ci co startowali dwa lata temu pomagali teraz w zakwalifikowaniu się do kolejnych konkurencji.
Część Reprezentacji Polski: FORD-A z 1928 roku, a w głębi motocykl TRIUMPH z 1928 roku, ADLER z 1933 roku i AUSTRO-DAIMLER z 1931 rokuPodobnie jak 2 lata wcześniej, dzień rezerwowy przed rajdem spędziliśmy na zwiedzaniu Paryża, a potem już tylko szampańskie konkurencje w Troyes.
Dobre miejsce w gymkhanie zajęła załoga Froda, zdobywając skrzynkę szampana. Za dzielność na trasie (ciągłe kłopoty z brakiem benzyny) - BMW-Dixi zdobyło ogromną butelką szlachetnego trunku. Tu warto dodać, że autkiem kierował nie jego właściciel Stanisław Tabisz lecz Witek Tkacz. Staś bowiem na dwa tygodnie przez rajdem wylądował w szpitalu i aby nie osłabiać polskiej drużyny - w ostatniej chwili przekazał auto koledze. Za ten piękny gest 5-litrowa butelka doskonałego szampana została u Stasia w Opolu. W Konkursie Elegancji wystartował Adler, ale zajął miejsce poza pierwszą dziesiątką. Wyścigowy Austro-Daimler pomyłkowo zatankował olej napędowy i z trudem dojechał do finału imprezy.

Starszy posterunkowy Polskiej Policji Państowej z synem-uciekinierem Pawłem Skrzelińskim O uznanie walczyły motocykle: polską SHL-ką jechał "do pracy" polski kolejarz (Andrzej Paszke - założyciel Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei), a Sokołem-600-RT z koszem jechał starszy posterunkowy Polskiej Policji Państwowej - Tomasz Skrzeliński z synem, tym razem przebranym za uciekiniera z domu poprawczego. Trzeci motocyklista Rysio Brodziak jechał po cywilnemu.
Polscy motocykliści zostali zauważeni i docenieni przez francuskich kolegów, którzy tak długo przeprowadzali z nami degustacje swoich win i koniaków, że musieliśmy wycofać się tego dnia z dalszych konkurencji.
Dobrego imienia polskich tradycji skutecznie broniły jednak polskie krówki - cukierki z Milanówka, które mają niepowtarzalny smak i stały się wizytówką polskiej ekipy. Na kolejne zagraniczne wyprawy będziemy zabierać ich coraz większe ilości, a i tak zawsze będzie ich za mało do poczęstowania wszystkich chętnych.12 cylindrowy MAYBACH-ZEPPELIN 1938 roku, zwycięzca Konkursu Elegancji
Najważniejszy wszech-konkurs elegancji wygrał 4-tonowy Maybach-Zeppelin z 1938 roku, ale kierowca-właściciel okazał się tak szczupłym dżentelmenem, że już około 50 butelek CHASSENAY D'ARCE uniosło go do góry (na komisyjnej wadze).

W drodze powrotnej znów odwiedziliśmy Miluzę, tym razem zaczynając od zwiedzania równie wspaniałego muzeum kolei (największa kolekcja na kontynencie). Potem przenieśliśmy się do Muzeum Automobili.Rekordowy, elektryczny LA JAMAIS CONTENTE z1899 roku na którym Camille Jenatz uzyskał prędkość 105,85 km na godzinę
Znów zostaliśmy tu potraktowani jako najwyższej rangi specjaliści, a nasze pojazdy z polską flagą zaparkowaliśmy na wewnętrznym dziedzińcu Muzeum. Specjalnie zaproszono nas do zwiedzania zamkniętych rejonów Muzeum: warsztatów i hal z pojazdami oczekującymi na rekonstrukcję. Z Kustoszami Muzeum wymieniliśmy upominki - wręczając im kilka książek o polskiej motoryzacji.
Kolejne spotkanie z Paryżem, Troyes, Szampanią i Miluzą będzie może za 2 lata, a impreza będzie jeszcze wspanialsza, bo z okazji 100 lat Renault i Michelin.

Logo szampańskiego rajdu w Troyes z 1998 rokuW lecie 1998 roku znów szykujemy wyjazd Reprezentacji Polski. Zasady udziału są podobne: możemy wystartować na kolejnych najstarszych pojazdach wyprodukowanych do 1930 roku lub unikalnych pojazdach będących dowodem rodzimej myśli technicznej nawet do 1960 roku. Znów dopisuje szczęście w poszukowaniu Sponsorów: Thomson-Polkolor, MOBIL, IVECO.
Szykujemy więc Mercedesa z 1912 roku (obecnie najstarsze jeżdżące auto w Polsce) i najstarszy motocykl Royal-Enfield z 1915 roku. Pojedzie Opel z 1924 roku, Chevrolet i sportowe BMW-DIXI z 1930 roku oraz polski Mikrus z 1959 roku. I jeszcze motocykle: "wyścigowy" Roco 1919 roku z silniczkiem o pojemności 75 ccm i bezstopniową skrzynią biegów,przedwojenna polska SHL z silnikiem Villiersa z 1938 roku oraz powojenna WFM z 1957 roku

MERCEDES typ 10/20 "POSEN" z 1912 roku. Najstarsze zarejestrowane auto w Polsce CHEVROLET z 1930 roku w trakcie Konkursu ElegancjiZbyszek Nowakowski w swoim sportowym BMW-DIXI z 1930 roku
MIKRUS 1959 roku z załogą dwóch wesołych chuliganów: Witka i JackaCzesław Słowikowski jako polski gajowy na polskim motocyklu WFM z 1958 rokuPrototyp roweru


Łącznie pojechało aż dziewięć zabytkowych pojazdów, z których Mercedes i Chevrolet zakwalifikowali się do konkursu elegancji, a po raz pierwszy pokazany za granicą MERCEDES, własność Józefa Kołoczka z Rybnika, zdobył pierwsze miejsce w klasie najstarszych pojazdów, kandydując do pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej. Jednak porcję szampana równą wadze kierowcy wraz z fotelem i trzymanym pucharem zdobył francuski kolekcjoner na 16-cylindrowym Cadillacu. Sukces w konkursie zawdzięczał jednak głównie urodzie swojej pilotki ucharakteryzowanej na Gretę Garbo.16 cylindrowy CADILLAC, zwycięzca Konkursu Elegancji

Papieski PEUGEOT 504 w fabrycznym muzeum Peuegota w Sochaux Tradycyjnie jeden dzień przed rajdem wygospodarowaliśmy na zwiedzanie Paryża, a naszym przewodnikiem był przebrany za Górala mieszkający tu Tadeusz hr. Raczyński. Tadeusz jest potomkiem pierwszych polskich automobilistów i entuzjastą zabytkowej motoryzacji, szczególnie polskiej. To On założył w Paryżu klub polskich samochodów dwusuwowych, a klubowa gazetka redagowana po francusku nosi dumny tytuł "Skarpeta". Tadeusz będzie naszym tłumaczem i wielokrotnie będzie towarzyszył Reprezentacji Polski we wspólnych rajdach po Francji i Hiszpanii.
W drodze powrotnej zostaliśmy zaproszeni do zwiedzania fabryki i muzeum Peugeot'a w Sochaux, gdzie w kolebce francuskiej motoryzacji byliśmy goszczeni dzięki uprzejmości Peugeot-Polska. Pierwszym pojazdem na ziemiach polskich był bowiem wyprodukowany tu w 1896 roku PEUGEOT typ 9, którego sprowadził do Warszawy pierwszy polski automobilista - Stanisław Grodzki.

Logo szampańskiego rajdu w Troyes z 2000 rokuJesienią 2000 roku odbyła się kolejna wyprawa do Szampanii w składzie:
- BMW-DIXI z 1928 roku Stanisława Tabisza z Opola
- MERCEDES-200 z 1933 roku Romana Miłoszewskiego z WarszawyMERCEDES 200 z 1933 roku Romana Miłoszewskiego, wyróżniony w Konkursie Elegancji.
- OPEL 2,0 LITRA z 1935 roku Marka Lekkiego z Bielska-Białej
- motocykl RUDGE Sports Special z 1937 roku Tomasza Skrzelińskiego z Warszawy. Również dzięki pomocy Sponsorów: DaimlerChrysler, Iveco, Thomson - wyjazd był przyjemnością dla właścicieli polskich zabytków.W coraz trudniejszych konkurencjach doskonale zaprezentował się Mercedes, zajmując III miejsce w konkursie elegancji aut z lat 1930-1949.
Motocykl RUDGE zajął II miejsce wśród 60 konkurentów z kilkunastu krajów w konkursie najlepiej odrestaurowanych jednośladów.
Przywieźliśmy więc do Polski 2 puchary i zaproszenie na kolejną szampańską imprezę w 2002 roku.

Zwycięzca Konkursu Elegancji: kompresorowa ALFA-ROMEO typ 6CGS-1750 z 1929 roku Autor jako angielski motocyklista z czterozaworowym RUDGE z 1937 roku W rajdowym garażu najstarszych aut RENAULT AX z 1910 roku


Generalny konkurs elegancji wygrała włoska załoga na kompresorowej Alfie-Romeo typ 6CGS-1750 z 1929 roku,

a uszczęśliwiona ekipa z Włoch zaprosiła Reprezentację Polski na podobny rajd do Bergamo, z możliwością rozszerzenia wizyty o zwiedzanie fabryki i muzeum Fiata w Turynie.

Następna wyprawa po szampańskie przygody we wrześniu 2002 roku.

Tekst i zdjęcia: Tomasz Skrzeliński