Z WETERANAMI DO SZWECJI
Zabytkowa motoryzacja w Skandynawii stanowi dla polskich entuzjastów ciekawy, ale mało poznany obszar.
Pierwsza po długiej przerwie, wyprawa z Polski za morze została zorganizowana w 1999 roku przez Klub Pojazdów Zabytkowych (Fundacji Ochrony Zabytków Militarnych) i niżej podpisanego.
Coroczny pokaz zabytkowych pojazdów w Bastad jest wprawdzie jedną z kilkunastu imprez organizowanych w Szwecji w każdy weekend (!!!), ale jest szczególnie interesujący - gdyż gromadząc ponad 800 pojazdów należy do największych spotkań kolekcjonerów w Skandynawii, jest przeprowadzony w przepięknej scenerii kwiatowych ogrodów, a dla ekipy z Polski istnieje dobre połączenie promowe ze Świnoujścia do Malmo (i potem już tylko 100 kilometrów dojazdu) oraz za pierwszym razem możliwość bezpłatnego udziału w imprezie i taniego noclegu.
Przygotowania do wyjazdu przebiegały dość sprawnie i na klubową wyprawę limitowaną posiadanymi środkami finansowymi wstępnie zakwalifikowały się 4 pojazdy:
Zagraniczną przygodę rozpoczęliśmy w piątek 9 lipca 1999 roku spotkaniem na przystani w Świnoujściu. Załadowaliśmy na prom 5 zabytkowych samochodów "na kołach" oraz współczesny holownik z lawetą wiozącą IHLE i SHL. Do Malmo dopłynęliśmy wieczorem, ale po drodze mieliśmy okazję podziwiać inżynierski wyczyn: most łączący wraz z tunelem i sztuczną wyspą dwa miasta i dwa kraje: Malmo w Szwecji i Kopenhagę w Danii.
Właściwa impreza rozpoczyna się w sobotę 10 lipca o godzinie 10, ale już od wczoraj ustawiają się tu uczestnicy pokazów.
A jest co oglądać:
Przez pół dnia wszyscy się wzajemnie odwiedzają. Ale wśród eksponowanych pojazdów spacerują też sędziowie - działacze z Moto-Historycznego Klubu w Skanii oraz redaktorzy głównego medialnego patrona imprezy: miesięcznika NOSTALGIA.
Pod wieczór odbyło się wręczenie nagród dla wyróżnionych w Konkursie - i na tym cała jednodniowa impreza się kończyła.
We wtorek 13 lipca żegnamy się z dwoma maleńkimi BMW-DIXI które wracają promem do Polski, a ja zostawiam lawetę z zabytkami u Haralda i wraz z żoną i córką jeszcze trochę pozwiedzam Skandynawię.
W końcu lat 80-tych było wprawdzie kilka (opiszę je przy okazji) zorganizowanych i finansowanych przez PZMot wypraw polskich kolekcjonerów na największe rajdy do Finlandii w Kotka (1987 rok), Kuopio (1988 rok) i Helsinkach (1989 rok), ale od 1990 roku wraz z przekształceniami politycznymi i ekonomicznymi - Polski Związek Motorowy zaniechał takiego "rozrzutnego" dowartościowywania polskich automobilistów.
Pozostały nieformalne i okazjonalne kontakty, głównie dzięki międzynarodowemu klubowi CAAR, gdy na rajdy Dookoła Polski przyjeżdżali zawodnicy z Danii.
Okazje były dwie: udana wiosenna eskapada do Hiszpanii, po której w klubowej kasie pozostały niespodziewane oszczędności (patrz: HISZPAŃSKIE WSPOMNIENIA) oraz zaproszenie z klubu w Skanii przesłane dzięki mieszkającemu koło Malmo polsko-szwedzkiemu małżeństwu: Julii i Haraldowi Jahnke.
- BMW-DIXI typ DA-1 z 1928 roku (licencyjna wersja AUSTINA-7)
- BMW-DIXI typ DA-3 z 1930 roku (sportowa wersja z karoserią firmy IHLE)
- IHLE-DKW z 1934 roku (prototyp sportowego roadstera na DKW F-4)
- motocykl SHL typ M-04 z 1950 roku.
Taka grupa polskich weteranów została zaakceptowana przez Organizatorów i wpisana do szwedzkiego informatora o programie imprezy.
Wiadomość o klubowej wyprawie do Szwecji rozeszła się po środowisku polskich kolekcjonerów, a z Automobilklubu Wielkopolskiego nadeszło pytanie, czy można się jeszcze do wyjazdu podłączyć.
Za zgodą Organizatorów w Bastad, nie mając nic przeciwko wspólnej wyprawie, ale nie mając również możliwości zapłacenia za transport - ustaliliśmy, że w Szwecji wystąpimy pod wspólną flagą jako ekipa z Polski, ale Poznaniacy muszą się postarać o własne dofinansowanie.
Reprezentacja Automobilklubu Wielkopolskiego przygotowała więc 3 pojazdy: WARSZAWĘ M-20, CITROENA BL-15 i VOLVO 1800P, a jak się potem dowiedziałem z reportażu w "AUTOMOBILIŚCIE" (Nr 3/1999) - dostała na wyjazd pieniądze ze swego Klubu, a nawet z PZMotu.
Było jednak już za późno na wpisanie tak rozszerzonego składu do informatora rajdowego.
Dla uważnego obserwatora subtelnych weterańskich ciekawostek w Polsce polecam ten obszerny reportaż ("Jak to robią Wikingowie") jeszcze z innego powodu. Mimo pytań red. Katarzyny Kociuba do szefa ekipy z Poznania: "kto oprócz was przyjechał na tę imprezę?" - nie ma tam żadnej wzmianki o innych Polakach oprócz Poznaniaków i o ich trzech maszynach. Inne załogi z Polski wpisane zresztą do biuletynu imprezy jakby nie istniały !!!. Można to więc uznać albo za chwilową amnezję Kolegi z Poznania, albo za nierzetelność lub tendencyjność takiego reportażu zamieszczonego w "AUTOMOBILIŚCIE".
Ocenę pozostawiam środowisku zabytkowej motoryzacji w Polsce, ale ja jestem pewien, że Wikingowie tak by nie zrobili...
Most jeszcze nie jest ukończony, ale za rok to połączenie zrewolucjonizuje komunikację samochodowo-kolejową między Kontynentem Europejskim a Półwyspem Skandynawskim. Chodzą słuchy, że na otwarcie mostu będzie zorganizowany międzynarodowy rajd zabytkowych pojazdów. Może więc jesteśmy tu we właściwym momencie ???.
Z Malmo do Bastad mamy nieco ponad 100 km, ale jest już późno, trzeba włączyć światła, bo zresztą w Szwecji jeździ się z nimi non-stop.
Tymczasem większość naszych zabytków nie ma dobrego ładowania (!!!) więc ryzykujemy i jedziemy kolumną świecąc tylko z przodu i z tyłu. Udało się przed północą dojechać.
Jest upał, ale Polacy dostają do swojej ekspozycji przepiękną, ocienioną polankę, na której półkolem ustawiamy pięć samochodów, a przy wejściu - polską motoryzację: WARSZAWĘ i SHL-kę.
Bazę stanowi namiot-altanka z polską flagą, gdzie będziemy przyjmować i częstować gości oraz dozorować nasz sprzęt.
Wyczyszczone pojazdy czekają na pierwszych gości. Jesteśmy gotowi w terminie - i możemy teraz rotacyjnie opuszczać naszą bazę, aby poznać całą imprezę.
Po pierwsze, pokaz jest zorganizowany w parku (ogrodzie) wśród kwiatów i ozdobnych roślin. Eksponowane grupy pojazdów stoją więc w przepięknej scenerii.
Wszystkie automobile mają wyłączone silniki - pokaz jest statyczny. Ale tych pojazdów jest mnóstwo. Dla uczestnika rajdów w Polsce, gdzie obecność już 30 załóg świadczy o dużej frekwencji imprezy - organizacja tego pokazu jest trudna do zrozumienia.
W kolejnym sektorze - tylko pojazdy angielskie oraz kluby CORTINY, JAGUARA, LOTUSA, MG, MINI, MORGANA, TRIUMPHA - razem 99 samochodów.
Samochody amerykańskie stoją w kolejnym sektorze i według katalogu jest ich 120.
Ale najwięcej jest samochodów marki VOLVO, gdyż ten pokaz został zorganizowany z okazji 75-lecia tej szwedzkiej firmy. Tych aut jest tu ponad 200. Zresztą nie tylko aut, gdyż VOLVO to także ciężarówki i traktory. Do kompletu widać więc tu jeszcze inne traktory, a potem 40 motocykli, 10 skuterów i 25 motorowerów. Jest samochodowa arystokracja: FERRARI i ROLLS-ROYCE.
Są też handlujący częściami zamiennymi i wszelką motoryzacyjną drobnicą.
Dużo jest uczestników z Danii, kilku z Norwegii, Finlandii i Niemiec. Jest jeden Słowak ze SKODˇ z 1929 roku.
Jednak tylko Polacy mają swoje oddzielne, narodowe stanowisko.
Weryfikują najciekawsze pojazdy, które jeszcze przed imprezą zostały zgłoszone do Konkursu Elegancji. Sędziowie odwiedzają też naszą polankę, a zdjęcie grupy Polaków z flagą i moją DKW ukaże się później w reportażu tego pisma. Zresztą w innych szwedzkich magazynach też.
Okazuje się, że Szwedów zadziwił nasz rajdowy dorobek: na maleńkim BMW są napisy z rajdu Paryż-Pekin, a na moim aucie taśmy z liczącego 8,5 tysiąca kilometrów rajdu Amsterdam-Moskwa-Amsterdam, który przejechałem w 1991 roku oraz z 6,5 tysiąca kilometrów szlaku ROUTE-66 (patrz: LEGENDARNA US-66).
Korzystamy z okazji i wraz z Janem Cynką - szefem ekipy z Poznania, publicznie wręczamy Organizatorom upominki z Polski, dziękując za zaproszenie na to pierwsze spotkanie w Bastad.
Teraz na rampę przed komisją wjeżdżają uczestnicy Konkursu Elegancji: furgonetka VOLVO z ekipą naprawiającą sieć telefoniczną w latach 60-tych, ciężarówka FORDSON pomocy drogowej napędzana gazem generatorowym wytwarzanym z szyszek i drewnianych klocków, policyjne VOLVO-AMAZON, traktor z rolnikiem demonstrującym wiejskie śniadanko, kolejne policyjne VOLVO-444, a nawet policyjne PORSCHE-911 i jeszcze kilkanaście innych wehikułów.
Są też najstarsze pojazdy, wśród których pierwsze miejsca w konkursie aut zajmie MATHIS z 1911 roku, a w konkursie motocykli - HUSQVARNA z 1929 roku.
Nie wiem jak wszyscy uczestnicy zdołali wyjechać do domów, bo na szczęście nasza kwatera była obok i mogliśmy się nie martwić o ewakuację. Za to wybraliśmy się na spacer po mieście słynnym z międzynarodowych turniejów tenisowych ITP, wspaniałych przystani jachtowych i policjantek na koniach.
Kolejnego dnia - jest okazja aby wybrać się do Kopenhagi, a potem jeszcze odwiedzić siedzibę Automobilklubu Skanii koło Malmo. Klubowy lokal to skrzydło prywatnego pałacu z XIX wieku, a właściciel-milioner udostępnił go automobilistom, bo sam lubi i zbiera stare samochody. Ale tylko marki ROLLS-ROYCE, których ma już ponad 60 sztuk.
Odwiedzam śledziowe zagłębie - miasteczko Simrishamn, gdzie czasami odbywają się ciekawe rajdy starych pojazdów. Potem skok przez Goteborg do Oslo w Norwegii.
Wreszcie w specjalnym budynku zwiedzam statek FRAM, na którym Nansen w latach 1893-85 próbował zdobyć biegun północny, a Roald Amundsen w latach 1910-1912 zorganizował wyprawę antarktyczną i 15 grudnia 1911 roku zdobył biegun południowy.
Po powrocie do Malmo czeka mnie jeszcze jedna motoryzacyjna przygoda: odwiedzam kolekcjonera zbierającego stare silniki stacjonarne, a przy okazji stare samochody, motocykle, samoloty i pojazdy militarne. Jednak kolekcja spalinowych silników z początku ich istnienia w technice jest chyba największa na świecie. Wszystkie są absolutnie sprawne, dopieszczone do ostatniego szczegółu, stoją na drewnianych cokołach imitujących ich pierwotne mocowanie. A były one używane w łodziach, agregatach prądotwórczych, wyciągarkach, pompach hydraulicznych, maszynach rolniczych. Są napędzane naftą, benzyną lub olejem napędowym. Motorów jest kilkaset, a ja dostaję przysłowiowego oczopląsu. O niektóre motory z ciekawości pytam czy rzeczywiście są "na chodzie" - i wtedy właściciel je bez trudu uruchamia. A przecież są to maszyny z przełomu XIX i XX wieku.
Wspaniała kolekcja o trudnej do oszacowania wartości !!
Ale czas już wracać do Polski. W sobotę 17 lipca żegnam Malmo i po kilku godzinach jestem w Świnoujściu. Jeszcze krótka wizyta u państwa Nowakowskich, których BMW-DIXI brało udział w wyprawie - i jazda do Warszawy. Po drodze jeszcze staję zafascynowany motoryzacyjnym żartem: stara SYRENKA wymalowana w barwy milicyjnego radiowozu straszy kierowców radarem na międzynarodowej drodze. Zapraszam ją na rajd tylko polskich pojazdów zabytkowych, który będę chyba organizował na początku roku akademickiego w Warszawie.
Kontakty ze Szwecją zostały nawiązane, ale z rajdu po nowym moście nic nie wyszło (impreza została odwołana). Czekam na kolejną okazję, aby zorganizować nową wyprawę do Skandynawii - chyba że ktoś w Polsce to zrobi szybciej i mnie zaprosi jako uczestnika takiej imprezy. Podobno pokazy w Bastad zmieniły nieco swój charakter. Warto więc tam znów pojechać.
Czasami gościmy w Polsce Julię i Haralda: byliśmy razem w lokomotywowni na Warszawsko-Wiedeńskiej Drodze Żelaznej w Skierniewicach i Muzeum Kolei Wąskotorowych w Sochaczewie (patrz: ZABYTKAMI DOOKOŁA SKIERNIEWIC) oraz u Stasia Tabisza w Opolu i pilota z Częstochowy - Jacka Kaczmarskiego.
Może w tym roku znów się zobaczymy.
Wspomnienia spisał w dn. 5 stycznia 2002 Tomasz Skrzeliński