Gdybym był zupełnie „normalnym” człowiekiem, to zapewne zasłużony urlop bym spędzał z dala od zawodowych kontaktów z motoryzacją.
Ale ponieważ moim hobby jest równolegle motoryzacja zabytkowa – więc nic dziwnego, że nawet jadąc na drugą stronę Atlantyku – zabytkowe pojazdy były jednym z istotnych celów mojej podróży.
Skorzystałem z tej okazji, by zobaczyć kilka prywatnych kolekcji i muzeów.
Na terenie zadaszonych hal i na ogrodzonych parkingach znalazłem około 70 wyeksponowanych samochodów muzealnych i kilkanaście samolotów, a także prawie 200 pojazdów przeznaczonych do sprzedania na aukcji, a dostarczonych przez prywatnych kolekcjonerów.
Kolejne perełki, to R.E.O z 1916 roku i OVERLAND z 1918, potem cała seria FORD-ów „A” z lat 1928-1931, chociaż najciekawszy był strażacki wóz dowodzenia z 1925 roku zbudowany na bazie FORD-a „T”. Został sprzedany za 13.000$.
Natomiast oryginalnym pojazdem, chociaż niestety nie latającym był „ornitopter” z 1900 roku, który w zamierzeniach Jamesa Clarka miał machać czterema skrzydłami wyposażonymi w ptasie pióra. Jednak ta droga naśladowania Natury okazała się ślepą uliczką techniki lotniczej, mimo zastosowania na pokładzie silnika o mocy 5 KM.
Po ciekawej podróży przez wschodnie stany USA i odwiedzeniu Kanady – trafiłem jeszcze do drugiego muzeum w Maine: w miejscowości Wells, gdzie oprócz wspaniałych i typowych samochodów benzynowych z początku motoryzacji, wystawionych było kilka samochodów parowych i elektrycznych. Na dodatek, po uliczkach tego miasteczka położonego nad brzegiem Atlantyku kursują zabytkowe trolejbusy.
Obok stał pierwszy seryjny motocykl WOLFMULLER wyprodukowany w Monachium w 1894 roku z 2-cylindrowym horyzontalnym silnikiem napędzającym tylne koło dwoma korbowodami.
Brush z 1910 roku miał ciekawą przednią oś: drewnianą belkę do której przymocowano koła i sprężyny zawieszenia.
Muzeum działa tu na zasadach non-profit, a powstało w 1946 roku z prywatnej kolekcji Mr.Gould'a. Muzeum rozwinęło się jednak tak dynamicznie, że teraz największym problemem dla właścicieli jest znaleźć wolne miejsce na wyeksponowanie kolejnego auta, a dla zwiedzających jest problem - jak sfotografować te pojazdy. Niektóre eksponaty są ustawione bezpośrednio przy drodze.
Jak większość amerykańskich muzeów – pełni ono rolę dydaktyczną organizując zbiorowe pokazy dla szkolnych wycieczek oraz dysponuje dużą ofertą automobilowej literatury. Sam z tego skorzystałem, uzupełniając swoją podręczną rzeczoznawczą bibliotekę o kolejne encyklopedie motoryzacyjne.
Tak więc w sierpniu 2004 roku na zaproszenie Mirka Wyki (tego od nieszczęsnego BMW-328 zaaresztowanego w Polsce kilka lat temu) znalazłem się na wschodnim wybrzeżu USA – w rejonie zwanym Nową Anglią, bo tu były pierwsze osady angielskich kolonistów. Wszystko zresztą jest tu najstarsze i najbardziej zabytkowe w USA, a więc i zabytkowe pojazdy.
Pierwsze to: OWLS HEAD TRANSPORTATION MUSEUM w stanie Maine. Dla dociekliwych Internautów od razu podaję adres: www.ohtm.org lub www.owlshead.org bo to jest muzeum nie tylko samochodów, ale i samolotów. Na dodatek wybrałem się tam w sobotę 21 sierpnia, w dniu gdy przeprowadzana tam była aukcja zabytkowych samochodów – a więc wszelkich atrakcji mi nie zabrakło.
Pojazdy aukcyjne były z lat od 1904 do prawie współczesnych, ale mnie interesowały te najstarsze. I rzeczywiście były one najciekawsze. Nie znalazł nabywcy parowy LOCOMOBILE z 1904 roku, ale 4-osobowy INTERNATIONAL z 1911 roku na tzw. wysokich kołach został sprzedany za 12,500$.
Najdrożej sprzedanym samochodem okazało się wyścigowe FERRARI Testarossa z 1962 roku które „poszło” za 170.000$.
Muzealne eksponaty oczywiście nie były na sprzedaż, ale za to wzbudzały zachwyt: parowy STANLEY z 1904 roku, Curved Dash Olds z 1902 roku, czy Mercedes Simplex z 1903 roku.
Ciekawym pojazdem był elektryczny RIKER TORPEDO z 1901 roku, który dystans 1 mili przejechał w czasie 63 sekund. Były to przecież pionierskie czasy motoryzacji, gdy pojazdy elektryczne zdecydowanie górowały nad benzynowymi.
Jednak mnie urzekła ekspozycja najstarszych samolotów, wśród których był (ale jako replika) pierwszy samolot Braci Wright, który w 1903 roku wzbił się w powietrze w Kitty Hawk. Ze wzruszeniem oglądałem konstrukcję tego aparatu latającego, o którym tyle czytałem pasjonując się pionierami lotnictwa. Jakże ta konstrukcja wyposażona w dwa pchające śmigła napędzane jednym silniczkiem i łańcuchami, z leżącym za skrzydle pilotem i sterem wysokości z przodu różni się od współczesnych samolotów. A minęło „dopiero” 100 lat ery awiacji.
Muzeum w Owls czasami organizuje pokazy latania tych zabytkowych samolotów wyprodukowanych przez II Wojną Światową, ale tego dnia główne atrakcje wiązały się jednak z aukcją automobilową.
Podziwiałam więc kolejne pojazdy: parowe STANLEY-e z 1904 i 1907 roku (ten ostatni model H5 miał 20 KM i rozwijał szybkość 65-70 mil na godzinę), RUNABOUT z 1900 roku, PIERCE-ARROW z 1909 roku, czy luksusowy choć elektryczny samochód z 1908 roku BACKER ELECTRIC, należący do Johna D. Rockefelera.
Ciekawy parowy GROUT z 1905 roku z 2-cylindrowym silnikiem o mocy 12 KM miał w kabinie „palacza” gąszcz mosiężnych dźwigni, a z przodu przypominał drogową lokomotywę.
Tomasz Skrzeliński