Jest to już ostatni artykuł z cyklu zawierającego praktyczne rady dotyczące zużycia paliwa; poświęcony jest taktyce (i technice) jazdy oszczędnej. Stanowi on kompendium wiedzy i osobistych doświadczeń autorów, którzy od kilku lat biorą udział w zawodach krajowych, a nierzadko zagranicznych.
Podstawowy wpływ na wielkość zużycia paliwa ma szybkość, z jaką porusza się nasz samochód. Jazda z prędkościami zbliżonymi do maksymalnych jest szczególnie nieekonomiczna. Warto zdać sobie sprawę z tego, iż popularny "maluch" przy prędkości 60 km/h zużyje około 4, a przy 100 km/h nawet powyżej 7 l/100 km. W większości współczesnych silników ekonomiczny przedział prędkości obrotowych znajduje się w pobliżu momentu maksymalnego, dlatego też warto znać charakterystykę jednostki napędowej naszego samochodu. Znajdziemy ją w instrukcji obsługi pojazdu lub w dostępnej literaturze. Nie wdając się w teorię - im krzywa momentu obrotowego jest bardziej płaska, tym silnik jest bardziej elastyczny i ekonomiczny. W przypadku najpopularniejszych na naszych drogach samochodów krajowych szybkości ekonomiczne zawierają się w zakresie 60 - 80 km/h dla P-Fiata 126p, natomiast dla FSO 125p i Poloneza 70 - 90 km/h. Prędkości te są zbliżone do dopuszczalnych przez kodeks drogowy na terytorium Polski.
Najłatwiej jest rozpocząć naukę techniki jazdy oszczędnej w terenie pagórkowatym, który w sposób naturalny narzuca styl jazdy. Generalnie obowiązującą zasadą jest, by samochód toczył się ze wzniesień swobodnie. Dźwignia zmiany biegów - w położeniu neutralnym, ewentualnie wyciśnięte sprzęgło. Nie używajmy przy tym hamulców. Jeżeli nie ma takiej konieczności, to nie hamujmy silnikiem. Pamiętajmy jednak zawsze o generalnie obowiązującej zasadzie zakazu wyłączania silnika w czasie jazdy. Wszystkie współcześnie produkowane samochody, z nielicznymi wyjątkami, do których należy, niestety, PF 126p, wyposażone są w podciśnieniowe urządzenia wspomagające układ hamulcowy. Wyłączony silnik spowoduje konieczność przyłożenia znacznie większej siły na pedał hamulca dla skutecznego działania układu. Ponadto wyłączenie silnika w przypadku konieczności jego użycia np. do ponownego szybkiego rozpędzenia pojazdu, bądź do zwiększenia efektu hamowania (tzw. hamowanie silnikiem) wystąpić może zupełnie nieoczekiwanie i zaskoczyć kierującego, a w konsekwencji być przyczyną wypadku.
Wróćmy jednak do jazdy w terenie pagórkowatym. Po zjeździe ze wzniesienia naszym oczom ukazuje się zwykle następny podjazd. Kiedy zatem przyspieszać i do którego momentu? Rozpędzanie samochodu musimy rozpocząć przed pochyłością, na którą zamierzamy wjechać, a zakończyć tak, by możliwie długi odcinek tego wzniesienia przejechać rozpędem i również rozpędem pokonać jego szczyt. Za szczytem podjąć możemy decyzję o ponownym użyciu silnika lub stwierdzić, że mamy kolejny spadek, wystarczająco duży do jazdy bez użycia jednostki napędowej. Wzniesień długich lub o ograniczonej widoczności (zakręty górskie) nie uda się pokonać rozpędem. Spróbujmy wjechać na nie ze stałą, możliwie dużą prędkością, na jak najwyższym biegu. Nie należy dopuszczać do przeciążenia silnika, objawem czego jest z reguły występowanie spalania detonacyjnego. Zmieńmy dostatecznie wcześnie bieg na niższy.
W "prawdziwych" górach jeździmy podobnie jak w terenie określonym jako pagórkowaty, z tym jednak, że ze zdwojoną ostrożnością. Tam, gdzie ustawione są znaki ostrzegające przed znacznymi spadkami terenu, na jazdę bez użycia silnika pozwolić sobie możemy jedynie na długich, doskonale widocznych odcinkach. Niechaj w trudnym terenie górskim chęć minimalizacji zużycia paliwa nie przesłania nam wymogów bezpiecznej jazdy.
W ruchu miejskim, kiedy następuje częstsze hamowanie i przyspieszanie, samochód zużywa znacznie więcej paliwa niż podczas jazdy pozamiejskiej. Jest to zjawisko nieuniknione. Jednak w zależności od stylu jazdy kierowcy zużycie paliwa w tym samym samochodzie może się różnić nawet o 50%. Pamiętajmy więc o podstawowych zasadach ekonomicznej jazdy miejskiej. Ruszanie spod świateł powinno być płynne. Dojazdy do skrzyżowania - spokojne, na biegu luzem, siłą rozpędu. Należy dążyć do tego, aby samochód nie zatrzymywał się. Nawet mała prędkość początkowa, rzędu 2-3 km/h, jest korzystniejsza niż ruszanie z miejsca po całkowitym zatrzymaniu się pojazdu. Daje to wymierne oszczędności paliwa. Jazda w ruchu miejskim wymaga przewidywania sytuacji na drodze. Każdy kierowca powinien znać codzienną drogę, jaką dociera do miejsca pracy czy po zakupy, natężenie ruchu w zależności od pory dnia (może warto wyjechać do pracy pół godziny wcześniej?), częstotliwość zmiany świateł sygnalizacyjnych i ich synchronizację.
Dziwną i nieznośną manierą kierowców jest jazda środkowym lub lewym pasem ruchu na wielopasowych odcinkach jezdni. A przecież Prawo o ruchu drogowym wyraźnie mówi o obowiązku poruszania się po pasie jezdni możliwie blisko jej prawej krawędzi. Spróbujmy zatem jechać prawym pasem jezdni, a przekonamy się, jak często jest on pasem najdogodniejszym.
Podczas jazdy na szosie, znacznie rzadziej niż w mieście, występuje konieczność przyspieszania i hamowania. Jednak przy większym natężeniu ruchu oraz częstym wyprzedzaniu i tutaj stosować możemy zasady jazdy oszczędnej. Nie podjeżdżajmy zatem zbyt blisko do pojazdu, który zamierzamy wyprzedzać, gdyż wymagać to będzie zmiany biegów na niższe, a także intensywnego przyspieszania. Jadąc natomiast w większej odległości za pojazdem poprzedzającym można manewr wyprzedzania wykonać spokojnie, na biegu bezpośrednim, przyspieszając znacznie łagodniej.
W terenie pozornie płaskim wykorzystujemy nawet nieznaczne pochyłości i pozwólmy wtedy, by samochód toczył się swobodnie.
Wiatr boczny, a co gorsza czołowy, oddziałujący na dużą po wierzchnie nadwozia samochodu może spowodować wzrost zużycia paliwa nawet o 50%!!
Niekorzystny zwrot wektora prędkości wiatru daje taki sam efekt w zużyciu paliwa jak w przypadku szaleńcze jazdy z prędkością zbliżoną do maksymalnej. Jedyną "deską ratunku" będzie znaczne zmniejszenie szybkości i jazda na biegu bezpośrednim.
Fanatycy jazd oszczędnościowych porównują swoje umiejętności, jadąc tą samą trasą, z taką samą wymaganą prędkością średnią, w tych samych warunkach atmosferycznych, na takim samym paliwie tankowanym komisyjnie przed startem. Limitowany czas przejazdu jest nieprzekraczalny, a ewentualne spóźnienia karane kilkuprocentowym doliczaniem zużycia paliwa. Podobne sankcje spotkają kierowców popełniających takie wykroczenia drogowe, jak nieprzestrzeganie ograniczenia szybkości i lekceważenie znaki "STOP".