Ale starych samochodów w Polsce nie ma zbyt wiele, a na dodatek scenariusz filmu czasem przewiduje użycie pojazdu tak dziwnego lub stawia tak precyzyjnie wymagania - że filmowi rekwizytorzy poszukują auta u wszelkich kolekcjonerów w Polsce, a czasem też za granicą.
Ponieważ w mojej kolekcji znajduje się kilka ciekawych pojazdów - stad powstała miła współpraca z kilkoma ekipami filmowymi, po której pozostały fotografie (fotosy) dokumentujące ten rodzaj współpracy.
Krótki film z udziałem mojej "garbatej" WARSZAWY dokumentował i reklamował sukcesy Centrali Produktów Naftowych od siermiężnych czasów, gdy przy polnej drodze stały archaiczne dystrybutory z benzyną i ze szklanymi baniakami napełnianymi ręczną pompką, aż do dzisiejszych dni, gdy stacje CPN-u lub ORLEN-u są wizytówką polskiego przemysłu rafineryjnego. Film był nagrany w konwencji klipu reklamowego, a piosenkę o CPN śpiewał Andrzej Rosiewicz.
Znacznie większym problemem dla realizatorów filmu jest przeniesienie się np. w scenografię londyńską - gdzie jak wiadomo brytyjscy kierowcy jeżdżą lewą stroną z kierownicami umieszczonymi po prawej. Na dodatek mijają wiele piętrowych autobusów. Taki właśnie film kręciła ekipa filmowców w Łodzi i tu nieodzownych było kilka londyńskich "piętrusiów" wynajętych z mojej kolekcji. Dobrą zabawę uzupełniały sceny z Sherlockiem Holmesem, a i ja starałem się wyglądać wiarygodnie z fajką i angielską czapeczką.
Film "Tam i z powrotem" opowiadał opartą na faktach historię słynnego napadu na bank na ulicy Jasnej w Warszawie z początku lat sześćdziesiątych. W scenach końcowych bohater wyjeżdża z Polski na zagraniczną wycieczkę, organizowaną przez jedyne chyba wtedy w Polsce luksusowe biuro podróży ORBIS. A wtedy na polskich drogach królowały autobusy JELCZ-RTO budowane na licencji czeskiej KAROSY. Taki właśnie autobus z 1960 roku (a więc z serii pierwszych 200 sztuk) mam w swoich zbiorach i po naklejeniu firmowych napisów "ORBIS" zagrałem z nim przed dworcem Łódź Fabryczna - zabierając pasażerów, też poprzebieranych w stylowe stroje z lat 60-tych.
Moja przygoda z filmem nie obejmowała jedynie wynajmu samochodowych rekwizytów, ale również goszczenie ekip filmowych w warsztacie w Piasecznie przy ulicy Geodetów 39, a nawet występy aktorskie, po których pozostały mi wielce cenione, pisemne "umowy z AKTOREM". Tak było na planie serialu telewizyjnego "Klan" - gdzie jeden z głównych bohaterów (za fantazją scenarzysty) otworzył u mnie filmowe biuro, hurtownię i firmę kurierską "MIGIEM". Dało to okazję do poznania "w akcji" kilku popularnych polskich aktorów oraz wystąpienia w życiowej roli dozorcy własnego lokalu. I do zrobienia kilku zdjęć, które z rozbawieniem prezentuję.
Stare pojazdy bywają wdzięcznymi rekwizytami na planach filmowych. Dokumentują bowiem miejsce i czas akcji, a czasem występują jako tytułowi bohaterowie - jak to było np. w polskich filmach "Limuzyna Daimler-Benz", czy "Jaguar-36".