Nic więc dziwnego, że już na drugim finale WOŚP w dniu 2 stycznia 1994 roku, w centralnym miejscu uroczystości jakim było wtedy Stare Miasto w Warszawie, spontanicznie pojawiły się zabytkowe pojazdy należące do stołecznych kolekcjonerów zrzeszonych wówczas w Automobilklubie Polski i klubie CAAR-PL.
Nasze "zbiory" zarówno motoryzacyjne jak i finansowe okazały się na tyle interesujące, że z własnoręcznie wykonaną ogromną, przypominającą akwarium puszką pełną pieniędzy pojechaliśmy do studia TVP na ulicy Woronicza w Warszawie i uroczyście wręczyliśmy całą zawartość Jerzemu Owsiakowi. Potem, dopiero ochłonąwszy z emocji, zrobiliśmy pierwsze pamiątkowe zdjęcia naszej grupy w telewizyjnych korytarzach.
Kolejny, trzeci finał WOŚP był dnia 8 styczna 1995 roku i przygotowaliśmy się do niego zdecydowanie dokładniej, a nawet z pewnym wyrachowaniem. Każdy zainteresowany starym automobilem mógł go osobiście oglądać, a nawet wsiadać do środka - ale był zobowiązany wrzucić odpowiedni datek do skarbonki przypominającej akwarium. A ponieważ chętnych do podziwiania starych aut nie brakowało, a staliśmy znów w bardzo uczęszczanym przez spacerowiczów miejscu przy Kolumnie Zygmunta - naprawdę duża skarbonka była zapełniona pieniędzmi po brzegi.
W styczniu 1996 roku, wyposażeni w identyfikatory z hologramami, znów kwestowaliśmy w na ulicach Warszawy, ale centralne koncerty i w związku z tym najwięcej ludzi zgromadziło się na parkingu przed gmachem TVP. Podjechaliśmy więc tam późnym wieczorem i na piętrze zabytkowego londyńskiego autobusu liczyliśmy "utarg" zebrany do szczęśliwej skarbonki-akwarium i do małych puszek w które był wyposażony każdy stary samochód. Tradycyjnie i z satysfakcją "dopchaliśmy się" potem do studia by wręczyć zabrane pieniądze dla Fundacji Jurka Owsiaka.
Kolejne lata nieco osłabiły początkowy entuzjazm warszawskiego środowiska kolekcjonerów pojazdów zabytkowych, ale ci najbardziej wrażliwi pozostali i sami kontynuowali zbiórkę pieniędzy lub współpracowali przy koncertach organizowanych w wielu miejscowościach - w tym w Piasecznie, przez Radiową Trójkę i Telewizję Polską. Do wyposażenia koncertowej sceny doskonale bowiem się nadawały moje duże i ogrzewane piętrowe autobusy. Finały koncertów odbywały się przecież zawsze w pierwszą lub drugą niedziele stycznia, a zima ma swoje wymagania i ujemne temperatury. W dwóch autobusach ustawionych tuż przy scenie mogli się więc ogrzać zarówno koncertujący artyści jak i ekipa techniczna, a szczególnie kwestujący na mrozie młodzi ludzie. Tak było od 1997 roku i trwa do dziś. Ze współpracy z Wielką Orkiestrą pozostaje mi więc satysfakcja z tak udzielonej pomocy, kilka pamiątkowych fotografii, zachowane identyfikatory organizatora lub "osoby funkcyjnej" oraz miłe kontakty z koncertującymi w Piasecznie zespołami muzycznymi.
Szlachetna idea pomocy najmłodszym i najbardziej potrzebującym chorym dzieciom jest tak wspaniała, że chyba nikt nie przechodzi obok niej obojętnie. Również użycie wszelkich, nawet najbardziej szalonych sposobów na pozyskanie każdej złotówki jest wyzwaniem dla ludzi z fantazją - do których niewątpliwie zaliczają się posiadacze zabytkowych pojazdów w Polsce.